Zabierają radnych na wycieczkę

W powiecie włodawskim narasta napięcie wokół planów utworzenia Sobiborskiego Parku Narodowego. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP), wspólnie z Towarzystwem dla Natury i Człowieka oraz Grupą Badawczą Sobibór, intensyfikuje działania zmierzające do przekonania samorządowców do swojej koncepcji. By to zrobić, zabiera ich na wycieczkę.

Celem aktywistów jest przekonanie lokalnych społeczności do ochrony około 18,5 tys. ha unikalnych lasów bagiennych i torfowisk obejmując je parkiem narodowym. Dotychczasowa działalność przyrodników spotkała się z głośną krytyką ze strony szerokich grup interesariuszy. Jak wynika z przebiegu dotychczasowych debat, przeciwko powołaniu parku opowiadają się nie tylko mieszkańcy obawiający się ograniczeń w dostępie do lasów, ale również przedsiębiorcy, leśnicy oraz środowiska myśliwskie. Podnoszone przez nich argumenty dotyczą m.in. paraliżu gospodarki leśnej, zakazu polowań oraz potencjalnego ograniczenia rozwoju turystyki masowej na rzecz rygorystycznej ochrony przyrody. OTOP przyznaje, że w rozmowach pojawia się wiele pytań o konsekwencje prawne, co zmusiło organizację do przygotowania specjalnego zestawienia.

– Z naszych wyliczeń wynika, że zmiany po stronie dochodów samorządów wynikałyby z dwóch mechanizmów – mówi Magdalena Gościniak z OTOP. – Z jednej strony część wpływów z podatku leśnego byłaby niższa, ponieważ dla gruntów w parkach narodowych obowiązuje obniżona stawka. Z drugiej samorządy otrzymywałyby wyższą subwencję z budżetu państwa, związaną z objęciem terenu wyższą formą ochrony. Ze względu na to, że ostateczna wysokość subwencji zależy od wielu czynników, przygotowano wariant ostrożny. Zakłada on poziom subwencji niższy o połowę względem podstawowych wyliczeń. W tym wariancie dodatkowe wpływy w pierwszym roku po ewentualnym utworzeniu parku mogłyby wynieść: od 9 do 21 tys. zł dla gminy Wyryki (42 ha), od 1,047 do 2,246 mln zł dla gminy Hańsk (4 549 ha), od 2,088 do 4,463 mln zł dla gminy Włodawa (gmina wiejska, 9 314 ha) oraz od 1,200 do 2,623 mln zł dla gminy Wola Uhruska (4 672 ha).

W przypadku powiatu włodawskiego (18 535 ha) byłoby to od 1,099 do 2,228 mln zł, a dla województwa lubelskiego od 550 tys. do 1,114 mln zł. Środki te trafią bezpośrednio do budżetów samorządów. To samorządowcy będą decydować o ich przeznaczeniu – mogą finansować z nich dowolne zadania publiczne, takie jak infrastruktura drogowa, oświetlenie, edukacja czy ochrona zdrowia – wylicza Gościniak. Z kolei Anna Treit, koordynatorka projektu w OTOP-ie tłumaczy, jakie będą ich kolejne działania. – Obecnie zbieramy pytania, które pojawiają się w rozmowach z samorządami i mieszkańcami, i przekładamy je na konkretne opracowania. Zależy nam na tym, żeby każdy element naszych działań był oparty na faktycznym stanie wiedzy. Naszym celem jest stworzenie takiej propozycji parku narodowego, który uwzględni potrzeby i oczekiwania mieszkańców – mówi Treit.

Już teraz rozpoczynają się wyjazdy studyjne dla radnych i przedstawicieli samorządów. W dniach 24-25 marca zaplanowano wizytę w Biebrzańskim Parku Narodowym, a 9 kwietnia – w Roztoczańskim Parku Narodowym. Program obejmuje spotkania z tamtejszymi samorządami, lokalnym biznesem i organizacjami społecznymi oraz wizyty terenowe pokazujące funkcjonowanie parków w praktyce.

– Dla mnie, jako osoby mieszkającej w tej okolicy, kluczowe jest to, żeby rozmowa była oparta na doświadczeniu, a nie wyobrażeniach. Dlatego pokazujemy konkretne miejsca i konkretne rozwiązania, które już działają – mówi dr Jarosław Krogulec, dyrektor ds. ochrony przyrody w OTOP-ie, prywatnie mieszkaniec gminy Hanna. W kwietniu i na początku maja odbędą się cztery otwarte dla publiczności dialogi społeczne – po jednym w każdej z gmin. Spotkania będą miały formułę rozmowy z udziałem zaproszonych interesariuszy. Ich celem będzie zebranie opinii mieszkańców oraz zapoznanie ich z założeniami na temat planowanego parku.

Krytycy projektu, w tym niektórzy przedstawiciele lokalnych samorządów, wskazują jednak na istotną lukę w argumentacji aktywistów. Chodzi o realne kwoty, jakie wpłyną do budżetów gmin, które mogą być o wiele niższe niż przedstawia OTOP. Wynika to z faktu, że wzrost subwencji celowej na ochronę przyrody powoduje zazwyczaj automatyczne zmniejszenie środków z subwencji ogólnej dla danej jednostki, co w efekcie końcowym może zniwelować obiecywane przez aktywistów zyski. (bm)