Afera o język polski

Kto tak naprawdę nie chce łączonych klas w szkole podstawowej w Czułczycach – rodzice uczniów czy nauczyciele, dla których brakuje godzin? – Musimy tak działać, bo borykamy się z niżem demograficznym. Za rok do pierwszej klasy kwalifikuje się tylko jedno dziecko – mówi dyrektor szkoły.

Do redakcji „Nowego Tygodnia” dotarł w ostatnim czasie list z prośbą o interwencję w sprawie „eksperymentu” dyrekcji Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Czułczycach. Od września klasy IV i V są połączone. Uczniowie nie tylko mają wspólnie w-f czy plastykę, ale też język polski i matematykę. „Efektem są ciągłe zawirowania. Uczniowie klasy V nie wiedzą, czy mają zadaną pracę domową przeznaczoną dla klasy V czy IV. My rwiemy sobie włosy z głowy i mówimy, że to nie czasy okupacji i nie tajne komplety” – czytamy w liście.
Autorzy (podpisani jako rodzice) wypominają, że podczas gdy nauczycielka tłumaczy jednym temat lekcji, druga połowa pisze sprawdzian i nie może się skupić (lub czeka na swoją kolej i się nudzi). To nie wszystko. Nauczycielka wychowania fizycznego ma przychodzić na lekcje w szpilkach, a pani prowadząca zajęcia w świetlicy ma dostawać migreny na widok dzieci… Dyrekcja szkoły ma to wszystko zamiatać pod dywan. Na dodatek w szkole nieraz miało dochodzić do bijatyk, duszenia.
– To bzdury. Nic złego się nie dzieje – odpowiada Anna Kuryluk, dyrektor szkoły. – W klasie czwartej jest czworo dzieci, a w piątej – siedmioro. Nikt nie utworzyłby dwóch osobnych oddziałów dla tak małej liczby uczniów, stąd decyzja o połączeniu klas. Nie była to jedynie moja decyzja, a efekt negocjacji z organem prowadzącym. Nasza szkoła boryka się z niżem demograficznym. W następnym roku szkolnym do klasy pierwszej kwalifikuje się tylko jedno dziecko – wyjaśnia.
Jak tłumaczy, część godzin języka polskiego i matematyki jest rozdzielona dla obu klas. Tak samo działa to w innej szkole na terenie gminy Sawin, a mimo to placówka uzyskuje jedne z najwyższych wyników w nauczaniu. – Nigdy nie pozwoliłabym, żeby podstawa programowa nie była realizowana – zapiera się A. Kuryluk.
Zdaniem dyrekcji, za anonimem nie stoją wcale zmartwieni rodzice uczniów, a zwolnieni nauczyciele, dla których zabrakło godzin przez połączenie obu oddziałów. (pc)