Afery z pompami ciepła

Ze względu na wzrost cen gazu i węgla wiele osób zainteresowało się montażem pomp ciepła, do czego zachęcał rząd, kusząc dofinansowaniem. Teraz ludzie szukają pomocy, bo zostali bez pomp, za to z długami. Sprawę bada prokuratura.

Miało być ekologicznie, a przede wszystkim taniej niż w przypadku ogrzewania gazowego czy elektrycznego. Ludzie zainwestowali swoje oszczędności i pobrali kredyty na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zdecydowana część tej kwoty miała zwrócić się dzięki dotacjom przyznawanym w związku z wymianą źródeł ciepła. Podpisali więc umowy na zakup i montaż pomp ciepła, przelali pieniądze i… zostali z niczym. Firma nie wywiązała się z umowy, a klienci nie mają ani pomp, ani dofinansowania, bo aby złożyć wniosek, urządzenie musi być już zainstalowane. Zostały jedynie do spłacania raty kredytu.

– Sprawy te są trudne, w jednym przypadku chodzi o firmę w restrukturyzacji, więc ciężko będzie odzyskać pieniądze. W innym wykonawca twierdzi, że jest problem z dostępnością części – mówi Krzysztof Nadolski, rzecznik konsumentów dla miasta Chełm i powiatu chełmskiego, do którego o pomoc zgłosiło się jak dotąd kilka rodzin, które czują się oszukane przez firmy montujące pompy.

Jak się okazuje, w podobnej sytuacji znalazło się bardzo dużo osób z całego kraju. Części z nich nowy zarządca firmy objętej postępowaniem restrukturyzacyjnym oferuje zwrot pieniędzy w ratach. Są jednak pewne warunki, dlatego klienci wpuszczeni w maliny zgłosili sprawę do prokuratury. Zazwyczaj chodzi podejrzenie oszustwa na kwoty rzędu 50 tys. zł. Również Prokuratura Rejonowa w Chełmie przyjęła zawiadomienie w tej sprawie. Czynności dopiero ruszyły. (pc)