Aktywista kontra radny

Radny Tomasz Pitucha

Sąd Rejonowy Lublin-Zachód odroczył sprawę Tomasza Pituchy, miejskiego radnego Prawa i Sprawiedliwości. Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego marszu równości, oskarża radnego o zniesławienie. – Sprawa idzie o to, czy można krytykować tego typu wydarzenia – ripostuje Pitucha.


Trzeba przypomnieć, że organizację pierwszego lubelskiego marszu równości poprzedziła burzliwa dyskusja społeczna. Przeciwko niemu protestowali m.in. miejscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Pod koniec września Tomasz Pitucha, ówczesny szef klubu radnych PiS, napisał na swoim profilu facebookowym: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler”, którego premiera przypadła właśnie na koniec września – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm i pedofilię”.

Za te słowa Bartosz Staszewski, organizator marszu, skierował przeciwko radnemu prywatny akt oskarżenia. Strony nie doszły do ugody, dlatego we wtorek,15 stycznia, odbyła się właściwa rozprawa. – Tak naprawdę idzie o to, czy można krytykować marsze równości.

Skarżący kwestionuje nawet to, że są one promocją homoseksualizmu, choć w swojej działalności walczy o zrównanie praw par homoseksualnych z małżeństwem i rodziną – komentuje radny. Rozprawie przyglądała się grupa zwolenników Tomasza Pituchy, który podziękował im za wsparcie. Kolejny termin został wyznaczony na początek lutego.

Październikowy marsz równości zgromadził około półtora tysiąca osób. Musiał kilkakrotnie zmieniać trasę, bo na jego drodze stała kontrmanifestacja. Przy wejściu w ulicę Świętoduską w stronę poprzedzających marsz policjantów poleciały kamienie, butelki i petardy. Policja zatrzymała ponad 20 osób. GR