Amstaffka z głodu pożarła głowę pana

Kiedy strażacy weszli do mieszkania przy ul. Motorowej w Lublinie, dokonali makabrycznego odkrycia. W środku znaleźli ciało 42-letniego mężczyzny pozbawione głowy. Był też pies amstaff, który żywił się zwłokami swojego opiekuna.


Policja i straż zostały zaalarmowane w minioną środę. Lokatorzy kamienicy zaczęli przeczuwać, że w mieszkaniu na III piętrze musiało stać się coś strasznego. Od pewnego czasu nie widzieli gospodarza, a jego pies, zaczął coraz bardziej ujadać. Robił to od kilku dni. Początkowo u mieszkańców nie wzbudzało to podejrzeń, bo roczna suczka Agatka często tak się zachowywała, kiedy jej pan był w pracy. Tym razem jej skomlenie i wycie nie dało ludziom spokoju.

Mieszkanie było zamknięte na klucz. Strażacy weszli do środka, wyważając drzwi balkonowe. W środku odkryli prawdziwą makabrę. Ciało 42-letniego właściciela mieszkania było okaleczone. Mężczyzna miał odgryzioną głowę i naruszone wnętrzności.

Prokuratura zarządziła sekcję zwłok. W piątek śledczy poinformowali, że ze względu na uszkodzenia ciała na razie nie udało się ustalić przyczyn śmierci. Będą prowadzone dalsze badania. Wiele wskazuje jednak na to, że do zgonu doszło z przyczyn naturalnych. Możliwe, że wpływ miała na to jakaś choroba.

W mieszkaniu nie stwierdzono żadnych śladów walki, które mogłyby sugerować, że ofiara np. broniła się przed atakiem psa. Śledczy stwierdzają z dużym prawdopodobieństwem, amstaff żywił się ciałem swojego pana już po jego śmierci. Suka trafiła na obserwację.

Jak opowiadają lokatorzy, zmarły mężczyzna po rozwodzie mieszkał samotnie. Psa miał od niedawna. – Bardzo troszczył się o swojego pupila. Agatka była dobrze ułożona, przyjaźnie nastawiona do ludzi – dodają. LL