Audyt, OZE i dziwne ulotki

Czy to gmina rozsyła te ulotki po domach, czy ktoś próbuje wyłudzić nasze dane? – dopytują mieszkańcy gminy Chełm. Urzędnicy odcinają się od zawiadomień o zapisach na audyt i instalacje fotowoltaiczne w ramach rzekomego programu. O co więc chodzi?

„Zawiadomienie” – przykuwa od razu uwagę napis wytłuszczoną czcionką na górze czarno-białej ulotki, którą mieszkaniec Żółtaniec znalazł w ubiegły poniedziałek w swojej skrzynce pocztowej. Na kartce nie ma żadnego logotypu, pieczątki czy choćby nazwiska nadawcy, a jedynie sucha informacja o tym, że na początku maja były prowadzone zapisy na audyt weryfikujący możliwości związane z założeniem instalacji fotowoltaicznej w domach jednorodzinnych oraz szeregowych w ramach rządowego programu „Mój Prąd”. Jest też podany kolejny termin wraz z godzinami zapisów na spotkania oraz zaznaczeniem, że wizytę należy wcześniej umówić telefonicznie. Podanego w ogłoszeniu telefonu nikt jednak nie odbiera.

– Ulotka jest sformułowana w taki sposób, jakby pisał to ktoś z urzędu – komentuje mieszkaniec gminy, który znalazł ją w skrzynce.

– Od nas nic takiego nie wyszło – definitywnie zaprzecza Lucjan Piotrowski, zastępca wójta gminy.

Nadawcą zawiadomienia nie jest też urząd marszałkowski. A zatem kto? Ludzie zaczęli myśleć, że to oszuści próbują wyłudzić ich dane osobowe. Tym bardziej po tym, jak dowiedzieli się, że mieszkańcy innej gminy (która, tak jak gmina Chełm, nie załapała się na unijną dotację na OZE) dostali takie same zawiadomienia z tym samym numerem telefonu, ale dodatkowo informacją, że ze względu na dużą ilość połączeń, dzwoniący są proszeni o wysłanie w pierwszej kolejności SMS-a ze swoimi danymi.

Udało nam się ustalić, że za ulotkami stoi lubelska Fundacja Fotowoltaiki. Skontaktowaliśmy się z jej właścicielem. Mężczyzna przeprasza, jeśli ktokolwiek z mieszkańców gminy Chełm poczuł się wprowadzony w błąd, ale jednocześnie podkreśla, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem – pod nikogo się nie podszywają, a jeśli ktoś z zainteresowanych zadzwoni do przedstawiciela, to uzyska pełne dane na temat firmy, OZE czy „Mojego Prądu” (wniosek do rządowego programu może złożyć każdy – przyp. red.).

Jak mówi właściciel, taka nietypowa forma reklamy okazała się dla nich korzystniejsza od tradycyjnych kolorowych ulotek. Z drugiej strony przyznaje, że w sprawie ulotek miał już kilka telefonów, m.in. od komendanta policji w Rzeszowie, gdzie mają punkt obsługi. (pc)