Awantura na dzień dobry

Ponad dwie godziny trwały przepychanki słowne pomiędzy byłą ochroną firmy Sco-Pak z Orchówka, a nową zarządcą spółki, Katarzyną Hałzą, która bez zapowiedzi zwolniła pracowników ochrony, wprowadzając inną firmę ochroniarską.

 

Fabryka papieru Sco-Pak jest w trakcie postępowania sanacyjnego. Uprawnienia zarządu zostały mocno ograniczone, a do spółki weszła sędzia, której zadaniem jest uzdrowienie finansów firmy. Owo uzdrawianie zaczęło się od awantury. – W piątek (20 września) przed godziną 19 do firmy przyjechała pani Katarzyna Hałza, nowy zarządca spółki – mówi pan Wojciech, były już pracownik ochrony fabryki. – Na dzień dobry powiedziała, że wszyscy (chodzi o pracowników ochrony) jesteśmy zwolnieni i możemy już iść do domów, a wypowiedzenia umowy o pracę dostaniemy pocztą. Dla nas było to jak grom z jasnego nieba. Gdy nieco ochłonęliśmy, stwierdziliśmy, że przecież nie możemy ot tak zejść ze stanowiska pracy – przecież odpowiadaliśmy za mienie firmy. Gdy nie chcieliśmy wyjść, pani Hałza zagroziła wezwaniem policji, na co oczywiście chętnie się zgodziliśmy – tłumaczy pan Wojciech. Sytuację rozładowała dopiero wezwana na miejsca kierowniczka naszego rozmówcy, która przekonała go do opuszczenia zakładu. On i jego czterech zwolnionych kolegów już zapowiadają, że swoich praw dochodzić będą w sądzie. Nieoficjalnie wiadomo, że zwolnienia ochrony były jedynymi. Przynajmniej na razie. W najbliższej przyszłości zarządca chce spotkać się z załogą fabryki. O czym na tym zebraniu będzie mowa, jeszcze nie wiadomo. Katarzyna Hałza obiecała, że wyjaśni, dlaczego zmieniła ochronę fabryki. Odpowiedź mamy otrzymać w tym tygodniu. (nm)