Awantury zagłuszają kampanię

Tegoroczna majówka była wyjątkowo chłodna, podgrzać atmosferę postanowili więc politycy. Finisz kampanii europarlamentarnej jest może mało merytoryczny, za to robi się gorący.


Właściwie o programie mówią już tylko nieliczni. Na marginesie sporów większych partii Lewica Razem próbuje przebić się do opinii publicznej z przekazem pozytywnym, przede wszystkim odnośnie walki z dyskryminacją, także płacową i socjalną, dotykającą kobiety w Polsce. Wiele miejsca lewicowi kandydaci poświęcili także wyrównaniu zasad polityki zdrowotnej i lekowej między Polską, a krajami starej Unii.

Wśród postulatów, o których mówił na konferencji Lewicy Razem jej kandydat, Szymon Furmaniak mowa była mowa o darmowych receptach i lepszym dostępie do technologii i świadczeń medycznych.

Programowo, a w każdym razie hasłowo świętowała rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej Koalicja – nomen omen – Europejska. Kandydujący z jej list politycy zaprezentowali swój manifest, również odwołujący się do kwestii równych praw w zakresie m.in. zdrowia, ochrony środowiska czy transportu.

Priorytetem miałoby być zapewnienie Polakom „takich samych standardów: praw i wolności, poziomu życia, możliwości rozwoju, bezpieczeństwa – jakie były dotąd przywilejem mieszkańców Europy Zachodniej” – podkreślała kandydatka KE, Bożena Lisowska.

Putin do Europarlamentu?

Inny kandydat Koalicji, Krzysztof Hetman uznał jednak, że różnice są warte podkreślenia – o ile są to różnice z Prawem i Sprawiedliwością. W kolejnym już spocie wyborczym polityk PSL wykorzystał m.in. fragmenty debaty w Parlamencie Europejskim, w którym przywódców PiS-u oskarżono o przyklaskiwanie polityce… prezydenta Rosji Władymira Putina.

W tej samej reklamówce Hetman posłużył się też elementem graficznym przypominającym czołówkę… Panoramy Lubelskiej, przez co doczekał się ostrej riposty szefa lubelskiej telewizji, Ryszarda Montusiewicza. Tą z kolei sam poczuł się obrażony i tak od słowa do słowa wszyscy zainteresowani zażądali przeprosin od wszystkich. No, może z wyjątkiem Putina.

Prezydent Rosji i tak jednak pozostał bohaterem kampanii, z kolei bowiem o pro-rosyjskość media PiS-owskie oskarżyły narodowo-liberalną Konfederację, w tym jej kandydata z Lublina, prof. Włodzimierza Osadczego wytykając mu, że jako Polak z Kresów był przymusowo wcielony do Armii Sowieckiej, a także miał być promotorem pracy dyplomowej liderki kontrowersyjnej Fundacji Otwarty Dialog, Ludmiły Kozłowskiej.

Osadczy odciął się, że takie losy jak jego były udziałem wielu Polaków pozostawionych po wojnie po sowieckiej stronie granicy, z Kozłowską zaś nie współpracował – w przeciwieństwie do wielu wpływowych polityków… PiS-u.

I tak coraz bardziej zaperzone awantury zagłuszają jakiekolwiek próby nadania ostatnim tygodniom kampanii choć trochę bardziej merytorycznego charakteru… TAK