Awaryjne lądowanie AW101

Prezentowany przed tygodniem w Świdniku AW101 prawdopodobnie znajdzie się w ofercie złożonej przez PZL-Świdnik w odpowiedzi na rządowy przetarg na zakup śmigłowców dla polskiej marynarki wojennej i sił specjalnych

Włoski śmigłowiec, pretendent do rządowego przetargu, przez dwa dni był prezentowany podczas pokazów w Świdniku i Warszawie. Podczas powrotu do swojej macierzystej bazy maszyna lądowała na aeroklubowym lotnisku na Słowacji. Przedstawiciele PZL potwierdzają, że podczas lotu doszło do zatrzymania dwóch z trzech silników maszyny.

W czwartek, 2 marca do Świdnika po raz pierwszy przyleciał śmigłowiec AW101 wyprodukowany przez koncern Leonardo Helicopters. Była to maszyna należąca do włoskich sił specjalnych w wersji CSAR, czyli opancerzony i uzbrojony śmigłowiec poszukiwawczo-ratowniczy. AW101 został zaprezentowany w PZL– Świdnik. Wykonał również pokazowe loty.
Maszyna pojawiła się w Polsce ze względu na ogłoszony przetarg na zakup 16 śmigłowców dla marynarki wojennej i służb specjalnych. Najprawdopodobniej AW 101 będzie jednym z pretendentów do rządowego zamówienia.
– Wydaje się rzeczą bardzo racjonalną, że ministerstwo postanowiło odejść od kupowania jednego śmigłowca do wszystkiego – mówił w Świdniku Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters. – AW101 jest maszyną specjalistyczną, w naszym przekonaniu spełniająca oczekiwania naszej marynarki wojennej i sił specjalnych.
Dzień później śmigłowiec został zaprezentowany w Warszawie. Na pokazie był obecny również szef MON, Antoni Macierewicz.

Następnego dnia śmigłowiec miał wrócić do swojej bazy w Pasignano we Włoszech. Okazało się jednak, że maszyna wylądowała na Słowacji, w dodatku na trawiastym lotnisku aeroklubowym. Szybko pojawiły się więc domysły, że śmigłowiec uległ awarii i międzylądowanie stało się koniecznością. Na Twitterze prostował te domysły Krzysztof Krystowski. „Lądowanie i postój na Słowacji były planowane” – twierdził.
W zeszłym tygodniu okazało się jednak, że maszyna miała problemy w locie. W miniony wtorek przedstawiciele PZL-Świdnik przysłali oświadczenie, w którym potwierdzają, że lądowanie w słowackiej Dubnicy nie było jednak planowane.
„4 marca br., podczas lotu z Polski do Włoch, trzysilnikowy śmigłowiec włoskich Sił Powietrznych HH-101A CAESAR wykonał nieplanowane międzylądowanie na Słowacji. Decyzję o tym podjęto jako środek ostrożności zastosowany w celu sprawdzenia stanu śmigłowca na ziemi, w następstwie zatrzymania w trakcie lotu pracy dwóch silników w wyniku niewłaściwie przeprowadzonej procedury sprawdzenia listy kontrolnej (ang. check list). Dzięki redundancji wielu systemów, trzem silnikom i zdolności śmigłowca do szybkiego reagowania na komendy pilotażowe, niezwłocznie silniki zostały ponownie uruchomione w locie, a lądowanie przebiegło bez zakłóceń”.
Śmigłowiec AW101 jest maszyną już dobrze znaną na świecie, ale nie w wersji CSAR. Jest głównie na wyposażeniu sił morskich w wielu krajach świata, m.in. w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Danii, Norwegii, Portugalii i Włoszech. W rządowym przetargu oprócz PZL-Świdnik do złożenia ofert zostały zaproszone również PZL Mielec i Airbus Helicopters. Przedsiębiorstwa mają czas do 13 marca na przedstawienie swoich propozycji. (kal)