Bali się najgorszego

Psy tropiące, kamery termowizyjne, policja, straż graniczna i pożarna oraz najbliżsi szukali w czwartek 13-latki, która wyszła z domu i urwał się z nią kontakt. Kilkugodzinna akcja zakończyła się szczęśliwie. Nastolatka cała i zdrowa wróciła do domu. Okazało się, że wyszła na spacer, a w międzyczasie rozładował się jej telefon.

W czwartek wieczorem (17 maja) włodawscy policjanci zostali powiadomieni o zaginięciu 13-latki z gminy Wola Uhruska. – Dziewczynka około godziny 17., po wymianie zdań z rodziną, wyszła z domu do sklepu – mówi Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Kiedy po kilku godzinach nie wróciła, rodzina próbowała się z nią skontaktować. Okazało się jednak, że jej telefon był nieaktywny. Zaniepokojeni najbliżsi podejrzewali, że dziewczynka mogła wpaść do wody i utonąć. Okazało się także, że nie dotarła do sklepu.

Zaraz po otrzymanym zgłoszeniu, do poszukiwań włączyli się policjanci włodawskiej komendy, funkcjonariusze Straży Granicznej z kamerą termowizyjną, funkcjonariusze włodawskiej Straży Pożarnej z łodzią oraz przewodnik psa tropiącego z PSG w Woli Uhruskiej. W akcji aktywnie uczestniczyli też bliscy dziewczynki. Poszukiwania nastolatki zakończyły się szczęśliwie. Po godz. 21 znajomi zauważyli ją idącą drogą i zabrali do domu. Jak ustalili policjanci, dziewczynka po prostu poszła się przejść, a w trakcie spaceru rozładował się jej telefon – dodaje Szymańska. (bm)