Baszta się posypała

Mury zabytkowego zamku przy baszcie w Sielcu pękają i osypują się. Wokół wywieszono tabliczki ostrzegające, że obiekt grozi zawaleniem. Właściciel baszty zapewnia, że robi, co może, aby ratować zabytek.
Fragmentaryczne mury, piwnice i okrągła baszta w Sielcu są pozostałościami po zamku Uhrowieckich z XVI-XVII wieku. To najstarszy, po wieży w Stołpiu, tego typu obiekt w regionie. Urzędnicy zdawali sobie sprawę, że gospodarowanie zabytkiem to spory problem. Obiekt niszczeje, a mieszkańcy oczekują, że zostanie zrewitalizowany i stanie się atrakcją turystyczną. Nieruchomość pozostaje pod nadzorem konserwatora zabytków i wszelkie działania trzeba z nim uzgadniać. Samorząd pozbył się kłopotu, sprzedając kilka lat temu basztę warszawianinowi. Nowy właściciel nie sprostał zadaniu i zrzekł się zabytku z powrotem na rzecz gminy. Trzy lata temu samorząd znowu wystawił go na sprzedaż. Cena wywoławcza wynosiła 14 tys. zł i za tyle baszta została sprzedana. Kupił ją Arkadiusz Mazurek, prezes spółki „Agro-pom” w niedalekiej Dębinie. Zapewniał, że planuje rewitalizację obiektu. Zanim zdążył wcielić plany w życie, od słupa bramy odłupał się i zawalił fragment muru. Sprawą zajął się konserwator zabytków. Nakazał właścicielowi obiektu zabezpieczyć fragment muru, który pozostał, oraz zrekonstruować ten, który runął. Zalecenia w tej sprawie wydał też Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Zabytek opatrzono tabliczkami z napisem: „budynek grozi zawaleniem”. Mieszkańcy powiatu chełmskiego nawołują na Facebooku: „Ratujmy resztki zamku w Sielcu! Zawalił się fragment muru, a reszta nie przetrwa tej zimy”, ktoś inny ubolewa, że tak trudno zdobyć dotację na rewitalizację zabytków. Właściciel baszty zapewnia, że robi, co może.
– Jesteśmy w trakcie zabezpieczania murów baszty – mówi prezes Mazurek. – Rozpoczęliśmy prace, ale musieliśmy je przerwać, bo nadeszły duże mrozy. Wkrótce będziemy kontynuować roboty.
Stanisława Rudnik, kierownik chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie, przyznaje, że zabezpieczenie i rekonstrukcja zabytku to trudne i kosztowne zadanie.
– Zdaję sobie sprawę, że zagospodarowanie zabytku w Sielcu nie jest łatwe, trzeba mieć pomysł i wymaga wielkiego wysiłku i dość dużych pieniędzy – mówi S. Rudnik. – Kupując basztę, właściciel wiedział, co robi. Nie odżegnuje się od realizacji naszych zaleceń. Część muru, która runęła, trzeba odbudować, a pozostałą zabezpieczyć. Należy znaleźć dobrego projektanta oraz wykonawcę prac. Właściciel częściowo zabezpieczył już mury, ale ze względu na pogodę całości nakazu nie mógł zrealizować. Termin na wykonanie wszystkich prac ma do późnej wiosny. Mamy nadzieję, że wywiąże się ze swoich obowiązków.
Właściciel baszty wykupił też kilka hektarów okolicznych gruntów. Jakiś czas temu zapowiadał, że ma co do tego kompleksu plany związane z turystyką, ale to wymaga czasu. Komplikacje spowodowane zawaleniem zabytkowego muru mogą jednak podciąć skrzydła. Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice, zapewnia, że kibicuje działaniom A. Mazurka. 
(mo, fot. Chelm4free)