Bez litości grabili starszych ludzi

48-letnia Urszula M. dowodziła szajką oszustów, którzy bez litości gnębili starszych ludzi. Podawali się za policjantów Centralnego Biura Śledczego i kazali przekazywać sobie pieniądze, które miały rzekomo pomóc w ujęciu…złodziei. „Grupa Ulki” w końcu została ujęta w Lublinie przez prawdziwych stróżów prawa. Okazało się, że jej ofiarą padło co najmniej 29 osób.


Przestępcy najpierw wertowali stare książki telefoniczne i wyszukiwali abonentów, którzy mają jeszcze aktywne telefony stacjonarne. Najpierw wykonywali jedno połączenie i natychmiast się rozłączali. Za chwilę dzwonili ponownie. Tym razem głos w słuchawce przedstawiał się za oficera CBŚ i przekonywał, że to on przerwał sygnał, bo tropi właśnie oszustów. Fałszywy policjant wpajał ofierze, że jej pieniądze są zagrożone. Tłumaczył, że w przekręt zamieszani są także pracownicy banków. Wręcz rozkazującym tonem kazał wypłacić oszczędności i zostawić je w miejscu, w którym zostanie zorganizowana zasadzka.
Wiele ufnych starszych osób dało się zmanipulować i spełniło żądania przestępców. Śledczy podejrzewają, że oszuści w ten sposób wyłudzili od 10 do 50 tys. zł. Jeśli pokrzywdzeni  nie mieli gotówki, rabusie zmuszali ich do przekazania biżuterii.
Grupę Ulki rozpracowali lubelscy policjanci. W zeszłym tygodniu ujęto cztery osoby. Oprócz 48-latki zatrzymano: 25-letnią Małgorzatę M., 22-letnią Alinę N. oraz 42-letniego Rosse A.
– Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz popełnienia szeregu oszustw polegających na  doprowadzeniu pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w postaci pieniędzy – informuje podkom. Andrzej Fijołek z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Za te przestępstwa podejrzanym grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. Wszyscy, z wyjątkiem Aliny N., zostali tymczasowo aresztowani. LL