Bezdomny nie zostanie w domu, bo go nie ma

„Pomagamy ubogim i bezdomnym w czasach koronawirusa. Nie zostawiamy ludzi bez pomocy” – podkreśla Monika Zielińska, prezes Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta, które pilnie potrzebuje pomocy dla swoich podopiecznych.


– Pomimo iż Kuchnia Brata Alberta nie wydaje gorącej zupy, to wydajemy suchy prowiant – dzielimy się tym, co mamy. Brakuje nam żywności, którą moglibyśmy wydawać – informuje lubelskie Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta. Jego podopieczni, ponad 30 bezdomnych mężczyzn od czasu wybuchu epiedemii koronawirusa przebywa ciągle w Ogrzewalni przy Schronisku Brata Alberta na ulicy Dolnej Panny Marii 32. Są tam w izolacji, ponieważ ze względu na obecną sytuację epidemiologiczną Bractwo nie chce, aby przemieszczali się po mieście. Dodatkowo są to w większości osoby chore i starsze, a więc najbardziej narażone na działanie koronawirusa.

Bractwu potrzeba pilnie pieniędzy, by mogło przygotowywać trzy posiłki dziennie dla najuboższych. Przy stale wzrastających cenach żywności to prawdziwe wyzwanie. Większość żywności pochodziła od darczyńców, zbiórki organizowały też zamknięte obecnie szkoły i uczelnie. Pomoc w postaci żywności jest w dalszym ciągu potrzebna, bo choć kuchnia przy Zielonej została zamknięta, to podopieczni Bractwa – osoby niesamodzielne – potrzebują suchego prowiantu, obecnie trudno dostępnych produktów: kaszy, makaronów, ryżu.

– Brakuje nam żywności. Potrzebujemy konserw, masła, pasztecików i innych rzeczy, które możemy rozdać – apeluje Bractwo Miłosierdzia. W dalszym ciągu potrzebne są artykuły higieniczne i coraz droższe obecnie płyny do dezynfekcji. Dary materialne można przynosić osobiście na ul. Zieloną 3 lub do schroniska przy ulicy Dolnej Panny Marii 32 w Lublinie lub przekazać pieniądze przez wpłatę na konto lub przekazując 1 procent podatku. EK