Biostrachy krążą nad miastem

Z jednej strony pełne stoickiego spokoju kierownictwo norweskiej spółki TergoPower, wsparte głosem ambasadorów Norwegii, Danii i Szwecji. Z drugiej strony pełni obaw mieszkańcy Hajdowa i Tatar bojący się zagrożeń, jakie może przynieść duża elektrownia na biomasę.
O słuszności budowania bioelektrowni przy ul. Mełgiewskiej przekonywało w miniony czwartek na konferencji prasowej w hotelu Lublinianka kierownictwo spółki. Norwegów wsparli ambasadorzy krajów skandynawskich, a także europoseł Krzysztof Hetman i wiceprezes spółki Ursus, Marek Włodarczyk.
– Jesteśmy w Polsce od 2010 roku i chcemy tu pozostać. Jesteśmy zdeterminowani, by rozpocząć przedsięwzięcie w Lublinie i Biłgoraju. Myślimy o przyszłości środowiska. Dysponujemy przełomową technologią, bo wiemy, że przyszłość środowiska naturalnego jest kluczowa – zaczął Jörgen Andersson, przewodniczący rady nadzorczej TergoPower. Dodał, że Norwegowie sprawdzają też możliwość inwestowania w innych częściach Polski.
Po jego słowach o doświadczeniach z wprowadzaniem biomasy mówili ambasadorzy.
– Inwestujemy 150 milionów euro w budowę rynku zbytu i energii lokalnej. Pozostaje jedynie wyjaśnić problemy – dodał ambasador Norwegii Karsten Klepsvik, podkreślając obawy mieszkańców Lublina związane z tą inwestycją. Pionierstwem we wprowadzaniu biomasy do sektora energetyki szczycił się Ole Egberg Mikkesen, ambasador Danii. – Zaczynaliśmy w latach 70. Również były spore wątpliwości mieszkańców, ale teraz planujemy uniezależnić się od tradycyjnych źródeł energii do 2050 roku.

Inwestycję w pełni poparł przedstawiciel lubelskiego Ursusa. – Pracujemy nad modelem elektrycznej ciężarówki, który w przyszłości sprawdzi się przy dowożeniu słomy do elektrowni. Dodatkowy inwestor to również dobra wiadomość dla rynku. Ukrócony zostanie monopol firm energetycznych. Będzie tańsza energia dla odbiorców, na czym zyskają zarówno mieszkańcy, jak i firmy, choćby nasz Ursus – mówił Marek Włodarczyk, wiceprezes Ursusa. – Jedna z naszych spółek podpisała już umowę z Norwegami na dostawę słomy do elektrowni. To również wielka szansa i możliwość zarobku dla lubelskich rolników.
– W końcu możemy być w czymś pierwsi. Elektrownia to przykład doskonałej synergii rolniczego regionu z nowoczesnymi technologiami. Oczywiście musimy wsłuchać się w głosy niezadowolonych. Mają prawo mieć wątpliwości, ale trzeba rozmawiać. Doskonałym przykładem są fermy wiatrowe. Lokalna społeczność też protestowała, a teraz są zadowoleni – przekonywał Krzysztof Hetman, szef lubelskiego PSL i były marszałek województwa.
Kierownictwo TergoPower, na czele której stopi prezes zarządu Øystein H. Kvarme, podkreśla, że pozytywne opinie dla inwestycji wydał lokalny sanepid i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. – Wszystkie przewidywane wskaźniki emisyjności są zgodne z limitami, które określa prawo polskie. Będą nawet zgodne z dyrektywą unijną, która dopiero wejdzie w życie. Inwestycja jest zgodna z planem zagospodarowania przestrzennego gminy, a ruch ciężarówek w mieście przez dowożenie słomy zwiększy się nieznacznie. Do tego powstanie ok. 230 miejsc pracy, z czego ponad 200 w transporcie – przekonywał prezes Kvarme.
Budowa warta 150 mln euro miałaby się rozpoczęć w przyszłym roku.

Społecznicy kontrują

Budowę elektrowni poparł ostatnio również rektor Politechniki Lubelskiej, prof. dr hab. Piotr Kacejko. Cieszą go nie tylko nowe miejsca pracy, ale i możliwość zapewnienia energii dla 25 procent lublinian. Rektor nie uważa, że dojazdy tirów ze słomą będą uciążliwe dla mieszkańców i nie widzi też zagrożenia w związku z emisją pyłów.
Z rektorem nie zgadza się stowarzyszenie Ekologiczny Lublin, które zebrało blisko pięć tysięcy podpisów lublinian pod protestem przeciwko budowie elektrowni na słomę przy Mełgiewskiej. – Zgodnie z raportem WIOŚ w Lublinie „Ocena jakości powietrza w woj. lubelskim za rok 2013” aglomeracja lubelska została zakwalifikowana do stref, dla których wymagane jest opracowanie programu ochrony powietrza ze względu na przekroczenie norm dla pyłu PM10. Zgodnie z raportem cały obszar Lublina należy traktować jako obszar przekroczeń. Wobec powyższego, aby planowana inwestycja mogła powstać, inne firmy powinny wg Raportu firmy Tergo Power (str. 107) ograniczyć emisję pyłów wprowadzanych do powietrza „o co najmniej 30% więcej niż ilość dopuszczona do wprowadzenia z nowej instalacji”. W raporcie nie wskazano, które to uczynią? W wyniku uruchomienia przedsięwzięcia do powietrza dostaną się tony dwutlenku siarki i azotu, tlenku węgla, chlorowodoru, amoniaku oraz blisko 5 kg rakotwórczego benzopirenu, 40 kg kadmu, blisko 90 kg ołowiu, 60 kg niklu i 775 kg cynku – wylicza Krystyna Brodowska, przewodnicząca Stowarzyszenia. – Po uruchomieniu tej inwestycji na jej oddziaływanie narażeni będą wszyscy mieszkańcy Lublina. To dodatkowe, niepotrzebne miastu źródło zanieczyszczenia powietrza, a zatrudnienie w samej elektrowni ma znaleźć tylko 30 osób, w tym pewnie garstka absolwentów Politechniki Lubelskiej. Do tego duzi rolnicy, z którymi rozmawiałam, wcale nie są tak bardzo zainteresowani sprzedażą słomy, bo wykorzystują ją w swoich gospodarstwach. W każdym bądź razie my zdania nie zmieniliśmy i jesteśmy przeciwko tej inwestycji – podsumowuje przewodnicząca.
Ratusz decyzję środowiskową w sprawie TergoPower ma wydać jeszcze w tym miesiącu.BARTŁOMIEJ CHUDY