Blaszaki znikają z alei Tysiąclecia

W minioną środę handlującym w budkach wzdłuż al. Tysiąclecia, na wysokości dworca PKS, minął termin na wyprowadzkę i demontaż stoisk. Większość kupców zastosowała się do decyzji zarządzającej terenem spółki Lubelskie Dworce, ale kilku kupców jeszcze handlowało do końca tygodnia. Wszystkie stojące tu blaszaki mają zostać rozebrane na dniach, bo pod koniec sierpnia rozpocznie się przebudowa północnej nitki al. Tysiąclecia.

W Bazarze tylko na chwilę

Termin na demontaż stoisk minął 3 sierpnia, jednak większość straganów wciąż jeszcze stoi. Uważane za jedno z bardziej szpecących miejsc w Lublinie, dawały zatrudnienie blisko 40 osobom i utrzymanie ich rodzinom. Kupcy handlowali tu pieczywem, poszewkami i kołdrami, biżuterią, książkami i innym towarem od kilkudziesięciu lat. Część przenosi się w inne miejsce, część nie ma dokąd się przenieść. Na kramie, gdzie handlowano biżuterią i zegarkami, znalazła się tabliczka odsyłająca do pawilonu pobliskiej spółki Bazar. Kupcy jednak długo tam miejsca nie zagrzeją. Zapisy uchwalonego przed rokiem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Podzamcza obligują tę spółkę, jak i kupców z pobliskiej hali Nova, do przeniesienia się z al. Tysiąclecia na ul. Ruską, gdzie ma powstać centrum handlowe o powierzchni ponad 2 tys. metrów kwadratowych. – Plany miasta to pochodna wielu lat rozmów z wieloma instytucjami i podmiotami. Mamy zgodę kupców z Nova, uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, radni przegłosowali uchwałę intencyjną o powołaniu spółki celowej do budowy centrum – wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prasowa prezydenta miasta.

Gorące dni na Podzamczu

– Handluję tu od 30 lat, po czym dostaję niewiele ponad miesiąc czasu na wyprowadzenie się i demontaż swoich stoisk. Nie wskazano nam nic zastępczego. Dobrze, że mam odchowane dzieci i jestem rencistą, bo inaczej byłby całkowity dramat – mówi pan Jan, sprzedający tu podręczniki i literaturę. Część publikacji zdążył przenieść do budki po drugiej stronie ulicy Cerkiewnej, którą wjeżdżają na dworzec busy i autobusy. Ale nie wierzy, że to coś więcej niż rozwiązanie doraźne. – Miesiąc, dwa i każą mi to rozebrać – wskazuje bezradnie.
Zdenerwowania nie kryje również Zdzisława Gospodarek, sprzedająca na dwóch stoiskach z kołdrami, od początku istnienia straganów. W latach 90. została prezesem spółki „Dziesiątka”. W interesie kupców interweniowała u samego prezydenta Lecha Wałęsy. Kupcy działają tu na podstawie umowy o dzierżawę terenu od 26 lat. – Przenieśli nas tu [miasto] z chodników przy pasażu, gdzie teraz stoi Nova. Włożyliśmy ogromne sumy w budowę stoisk, doprowadzenie mediów, dzierżawę terenu, mając zgodę miasta i województwa. Powołaliśmy w tym celu spółkę. Płacimy krocie, a nagle okazuje się, że nie mamy nic do powiedzenia, bo miasto rozpoczyna tu inwestycję drogową – mówi. Pytana, czy wcześniej nie pojawiły się propozycje, by kupcy odnowili stragany, dodaje: – Widać, że upływ czasu odbija się na wyglądzie. Dopłacilibyśmy za dostosowanie kramów do dzisiejszych standardów, ale takich propozycji nigdy nie było.
– Płacimy za błędy urzędników, a oni nie ponoszą żadnych konsekwencji. Tak eliminuje się tradycyjny handel na Podzamczu na rzecz galerii i marketów – twierdzą zgodnie kupcy. Zapowiadają, że ta sprawy nie zostawią. – Będziemy starać się o odszkodowania – mówią.
Kupcy do końca wierzyli, że pozostaną w tym miejscu kosztem przebudowy straganów, a nawet przesunięcia ich nieznacznie do tyłu. – Wiemy, że nie ma takiej możliwości – dodaje pan Jan.
Stoiska są demontowane od strony PKS do ulicy Cerkiewnej. – Żadnych sankcji z tytułu późniejszej rozbiórki nie chcemy wprowadzać – deklaruje Magdalena Kaczanowska, rzecznik spółki Lubelskie Dworce.
Inwestycja związana z przebudową al. Tysiąclecia na wysokości dworca PKS obejmie wymianę nawierzchni, stworzenia buspasa, jednej długiej zatoki autobusowej i ścieżki rowerowej. Ta ostatnia prowadzić będzie właśnie po działkach zajmowanych dziś przez kramy. Po drugiej stronie cykliści będą mieć swój pas wzdłuż wyremontowanego chodnika od placu Zamkowego do ronda Dmowskiego.
BARTŁOMIEJ CHUDY