Bój o ogrody

– Nie niszczcie naszych ogrodów. Tu tyle pokoleń się bawiło, pracowało, odpoczywało i jak to teraz oddać… pod wodę? – apelują działkowcy z Podzamcza, zrozpaczeni planami zatopienia ich enklaw, odtworzenia w tym miejscu Wielkiego Stawu Królewskiego i utworzenia miejskiego parku.

Zaproponowali nawet udostępnienie ciągów komunikacyjnych Rodzinnych Ogrodów Działkowych („Robotnik”, „Podzamcze”, „Młynarz” i „Nasza Zdobycz”) jako alejek spacerowych dla ogółu mieszkańców Lublina. W ubiegły czwartek, 15 grudnia złożyli swoje uwagi do projektu zagospodarowania przestrzennego tego terenu.
– Ludzie byli załamani, gdy dowiedzieli się o tej likwidacji ogrodów – mówi Kazimierz Siegieda z ROR „Młynarz”.
Działkowicze mają pretensję do urzędników, że o planach wobec zajmowanego przez nich terenu dowiedzieli się tak późno. – Mieliśmy bardzo mało czasu, żeby się zorganizować, a koniec sezonu dodatkowo nam to utrudnił. Większość ludzi jest w domach, trudno się zebrać, zorganizować, to w większości starsze osoby i do każdego trzeba było docierać indywidualnie – podkreśla Iwona Kwiecińska-Goździk z ROD „Podzamcze”.
Na dostarczenie swoich uwag do projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego działkowcy mieli czas do 14 grudnia. Udało im się zmieścić w terminie i złożyć w miejskim Wydziale Planowania prawie 300 wniosków z indywidualnymi uwagami przygotowanymi przez działkowców. Osobne pisma przedstawiciele ogrodów złożyli również na ręce dyrektor wydziału planowania Elżbiety Matuszczak. Działkowcy zapowiadają również batalię u prezydenta Lublina. Zamierzają także pojawić się na najbliższej sesji rady miasta.
Niezły pomysł?
Teren za Tarasami Zamkowymi działkowcy zajmują od 1938 roku. Jest tam około 1000 ogródków działkowych. Jeszcze w ubiegłym roku ROD „Pozdzamcze” i „Robotnik” otrzymały status ogrodów stałych, więc, jak podkreślają ich przedstawiciele, nie rozumieją, dlaczego dopiero teraz są informowani o planach miasta, skoro decyzja o planie zagospodarowania doliny Bystrzycy zapadła już w 2012 r. Propozycją ze strony działkowców jest wcielenie ogrodów do planowanego parku i otwarcie ich na społeczność miasta. W swojej odremontowanej świetlicy zarząd „Robotnika” chciałby organizować ekologiczne zajęcia edukacyjne dla dzieci z przedszkoli i szkół podstawowych. W planach jest także utworzenie ogólnodostępnych alejek spacerowych pomiędzy poszczególnymi ogrodzonymi działkami Kolejne miejsce do spacerowania mogłoby zostać urządzone na wale przy Bystrzycy. Do tej propozycji działkowców przychylnie odniosła się działająca przy Prezydencie Miasta Lublin Rada Kultury Przestrzeni, która w swoich uwagach do planu zagospodarowania terenów Podzamcza pisze: „(…) Popieramy stanowisko PZD. Uważamy, że warto w tym momencie odstąpić od realizacji Wielkiego Stawu Królewskiego na rzecz przekształcenia ogrodów działkowych w teren dostępny (ogród – park) poprzez udostępnienie alei i wytyczenie przejść przez te tereny, a także niewielkich placyków przy wejściach i skrzyżowaniach. Warto również przeanalizować możliwość renaturyzacji rzek Bystrzycy i Czechówki poprzez niewielkie poszerzenia wałów (…)”. W kwestii utworzenia na tych terenach Wielkiego Stawu Królewskiego Rada proponuje odłożyć te plany na przyszłość, skupiając się na obecnych użytkownikach, czyli działkowcach: „(…) potrzeba rzetelnego i długotrwałego dialogu wszystkich zainteresowanych stron, w tym w szczególności działkowców, którzy użytkują i dbają o ten teren” – czytamy w piśmie z uwagami Rady Kultury Przestrzeni, złożonym do Wydziału Planowania. (EM.K.)

Od lat uprawiane i zadbane

Działkowicze ze wszystkich ogrodów zgodnie podkreślają, że dbają o swoje ogrody, starając się nie zostawiać ich zaniedbanymi. Przykładowo w „Młynarzu” na ponad 145 działek zaledwie kilka ogródków jest obecnie nieużytkowanych. – Ogrody to siedlisko unikatowej flory i fauny oraz miejsce spotkań wielu pokoleń i „zielone płuca” dla Lublina. Seniorzy naszego miasta prowadzą tu aktywne życie, czują się potrzebni. Jest to ich miejsce na ziemi na inne ich nie stać – przekonują działkowcy z ROD „Podzamcze”. Dodatkowym argumentem za działkami jest według użytkowników ogrodów kwestia finansowa – w tej chwili miasto nie ponosi stałych kosztów utrzymania tych terenów, będących tylko w gestii zarządu ogrodów. Działkowcy przekonują, że zamiast przeznaczać pieniądze na odszkodowania i kosztowne inwestycje na tym terenie, takie jak utrzymanie w dobrej kondycji stawu, można by o wiele mniejszymi środkami zrewitalizować same ogrody i tereny do nich przyległe. Mogłyby powstać tam np. nowe ścieżki rowerowe dla lublinian. Działkowcy przekonują również, że planowany w tym miejscu Park Centralny nie będzie bezpiecznym miejscem. – Park? A kto tu będzie chodził w tym miejscu, tu blisko Tatary i chuliganów pełno. Tak samo jest w parku na Bronowicach i w parku Ludowym. Tam nikt nie chodzi, bo ludzie się boją. – argumentują działkowcy
Rodzinne Ogrody Działkowe to kilkudziesięcioletnia historia miasta. ROD „Nasza Zdobycz” przy ulicy Rusałka powstały już w1938 roku, ROD „Podzamcze” przy ulicy Unii Lubelskiej – w 1954 roku; ROD „Robotnik” – w 1963 roku.EM.K.

Wielki plan… na przyszłość

– Odtworzenie Wielkiego Stawu Królewskiego to wielka i odważna wizja, która radykalnie zmieniłaby krajobraz naszego miasta. Stoimy na stanowisku, że jest to plan na przyszłość i w celu jego realizacji potrzeba rzetelnego dialogu wszystkich zainteresowanych stron, szczególnie działkowców, którzy użytkują i dbają o ten teren – zaznaczają w uwagach skierowanych do ratusza członkowie Rady Kultury Przestrzeni, ciała doradczego przy prezydencie Lublina.BACH