Bon uleczy oświatę?

W Chełmie wchodzi w życie bon oświatowy. Urzędnicy postanowili wdrożyć program, dzięki któremu mają uporządkować sytuację w miejskiej oświacie i dostosować zatrudnienie w placówkach do potrzeb. Bon umożliwi organowi prowadzącemu pełną kontrolę nad wszystkimi wydatkami.

Przeprowadzony niedawno audyt finansowy w chełmskim magistracie jedynie potwierdził to, co wszyscy wiedzą od lat, że miejska oświata jest potężnym obciążeniem dla budżetu Chełma. Audytorzy stwierdzili, że bez likwidacji co najmniej 80 etatów nauczycielskich i kilku placówek, miasto nie uporządkuje sytuacji w publicznej oświacie.

Przerosty zatrudnienia w tej sferze są ewidentne i wymagają racjonalnej korekty – do takiego wniosku doszli również urzędnicy w chełmskim ratuszu, zajmujący się oświatą. Biorąc pod uwagę fatalną sytuację finansową miasta, postanowili poszukać oszczędności, ale też uporządkować i wprowadzić właściwą organizację oświaty.

Wydatki na chełmskie szkoły i przedszkola to lwia część całego budżetu miasta. W bieżącym roku Chełm na ten cel przeznaczył ponad 180 mln zł i już wiadomo, że na pokrycie wszystkich kosztów związanych z funkcjonowaniem oświaty do końca roku może zabraknąć 8-9 mln zł. Aż 85 proc. zaplanowanych na szkoły i przedszkola pieniędzy pochłoną wynagrodzenia dla pracowników i pochodne. Miasto z roku na rok do oświaty dokłada coraz więcej. Niestety, nie przekłada się to na wyniki uczniów na egzaminach. Chełmskie szkoły w rankingach są na odległych pozycjach, klasyfikowane niżej od placówek z mniejszych miast, gdzie nakłady na oświatę są o wiele niższe.

By to zmienić, chełmscy urzędnicy postanowili wprowadzić tzw. bon oświatowy. To dzięki niemu mają zniknąć gigantyczne rozbieżności, jakie narosły w szkołach. Z jego założeniami w ubiegły czwartek 9 bm. zapoznali się chełmscy radni.

– Chcemy, żeby oświata mniej kosztowała, a jednocześnie kształciła na wyższym poziomie – przekonywała na komisji oświaty, kultury i sportu Dorota Cieślik, dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu Urzędu Miasta Chełm. – Organizacja oświaty przy niżu demograficznym musi być dostosowana do danej sytuacji. W takim przypadku nie unikniemy zmian kadrowych. Oświata jest dla uczniów, a nie dla nauczycieli. Bez ucznia nauczyciel w szkole nie mógłby funkcjonować. Ilość dzieci, młodzieży w placówkach oświatowych decyduje o zapotrzebowaniu na etaty i zabezpieczeniu odpowiednich pieniędzy.

Bon oświatowy ma pomóc, przy wykorzystaniu odpowiedniego programu informatycznego, w opracowaniu arkuszy organizacyjnych, zgodnie z wymogami prawa oświatowego. Chodzi o taki system zarządzania jednostkami, by wszystkie wymagania i ustalenia z organem prowadzącym były zgodne, transparentne, jednakowe dla każdej placówki i nie podlegały indywidualnym negocjacjom.

Wiceprezydent Chełma, Andrzej Kosiniec, któremu podlega miejska oświata, zapewnia, że bon oświatowy daje dyrektorom jednostek pełną autonomię i maksymalną swobodę w podejmowaniu decyzji, przy jednoczesnej kontroli ze strony organu prowadzącego nad wydatkami ponoszonymi na oświatę. – Daje też możliwość wprowadzenia lokalnych standardów zatrudnienia, dostosowanych do możliwości miasta. Gwarantuje również przejrzyste zasady przygotowania arkuszy organizacyjnych, czy wyrównanie nieuzasadnionych różnic w nakładach na organizację poszczególnych szkół. W dużym stopniu ułatwi dyrektorom i nam przygotowanie nowego roku szkolnego – tłumaczył A. Kosiniec.

Aplikacja pomaga też wyliczyć wszystkie koszty składanych do magistratu arkuszy organizacyjnych. Dzięki niej urzędnicy są w stanie wychwycić wszelkie niewłaściwe działania dyrektorów, jak choćby zły podział na grupy przy organizacji lekcji wychowania fizycznego, informatyki czy języków obcych. – Bywało tak, że grupy były niewielkie, co niepotrzebnie generowało dodatkowe koszty. Zgodnie z przepisami w zajęciach z informatyki w jednej grupie powinno uczestniczyć maksymalnie 24 uczniów, z wychowania fizycznego – 26, a bywało o wiele mniej. Są to działania nieoszczędne – przekonywał wiceprezydent Kosiniec.

Organizacja nowego roku szkolnego może wiązać się ze sporymi zmianami kadrowymi. W trudnej sytuacji znajdą się przede wszystkim nauczyciele zatrudnieni w szkołach podstawowych. Ze względu na to, że dwa roczniki – uczniowie ósmych klas i trzecich klas gimnazjów – na tym etapie kształcenia kończą naukę, w nowym roku szkolnym dla wielu pedagogów w macierzystych placówkach zabraknie godzin. – W podstawówkach ubędzie od 8 do 11 oddziałów, natomiast utworzone zostaną 3-4 klasy pierwsze. Dzieci, które rozpoczną w nich naukę, z jedną panią będą „wędrować” przez trzy lata. Dopiero w czwartej klasie trafią do pozostałych nauczycieli – wyjaśniała dyrektor Cieślik.

Pedagodzy, dla których zabraknie godzin w szkołach podstawowych, będą mogli znaleźć zatrudnienie w liceach i technikach, gdzie w bieżącym roku jest prowadzony podwójny nabór. W pierwszej kolejności dyrektorzy szkół ponadgimnazjalnych będą jednak uzupełniali godziny swoim nauczycielom, którzy obecnie pracują na niepełnych etatach. Tym bardziej, że urzędnicy jasno sugerują, by nauczyciele pracowali na pełnym pensum, bo wtedy nie ma dodatkowych kosztów.

Radni po wysłuchaniu założeń bonu oświatowego zaproponowali debatę z udziałem dyrektorów wszystkich placówek w mieście, która miałaby odbyć się jeszcze w obecnym roku szkolnym. Marek Sikora, przewodniczący komisji oświaty, kultury i sportu chciał wiedzieć, czy rzeczywiście zostanie zlikwidowanych 80 etatów nauczycielskich, o czym mówili autorzy przeprowadzonego w urzędzie audytu finansowego.

Z kolei Dariusz Grabczuk zaapelował, by miasto pomogło zwalnianym nauczycielom, kierowało ich do pracy w innych jednostkach, czy też wsparło ich w zdobyciu nowych kwalifikacji zawodowych. Stanisław Mościcki po raz kolejny natomiast stwierdził, by magistraccy urzędnicy dokładnie przyjrzeli się wydatkom ponoszonym na oświatę niepubliczną. – One rosną w większym stopniu, niż w oświacie publicznej – dodał. Dyrektor Cieślik odpowiedziała m.in., że gdy spadną koszty ponoszone na miejskie przedszkola i szkoły, to wtedy mniejsze będą również dotacje dla placówek niepublicznych.

W chełmskiej oświacie publicznej, wraz z pracownikami administracji i obsługi, jest zatrudnionych ponad 1 500 osób. Po Nadbużańskim Oddziale Straży Granicznej, to największy pracodawca w mieście. (s)