Burmistrz narobił nadziei

Na terenach dawnej cukrowni w Rejowcu szykuje się inwestycja, która może dać 200-300 miejsc pracy – taką zaskakującą informację podał przed tygodniem burmistrz miasteczka, Tadeusz Górski. Teraz wszyscy zastanawiają się, co to za tajemniczy inwestor i co zamierza robić w Rejowcu i czy aby szacunki świeżo upieczonego burmistrza nie były trochę przesadzone.

3 marca w lubelskiej telewizji wyemitowano relację z oficjalnego wręczenia praw miejskich dla Rejowca. W materiale z uroczystości, w których brał udział m.in. wojewoda lubelski Sławomir Czarnek, mówiono o szansach, jakie stoją za uzyskaniem praw miejskich, czyli pieniędzmi na rewitalizację i zagospodarowanie terenów po zlikwidowanej cukrowni. Ogromne zaskoczenie wzbudziły słowa burmistrza Rejowca, Tadeusza Górskiego, który mówił, że trwają rozmowy z potencjalnymi inwestorami zainteresowanymi inwestycją na terenach dawnej cukrowni, które mogą dać nawet 200-300 nowych miejsc pracy. Rozbudzająca emocje i zaskakująca informacja rozeszła się lotem błyskawicy po miasteczku. Ludzie zaczęli się zastanawiać, co to za ogromna firma powstanie po sąsiedzku i szeptać między sobą czy nie uda się w niej znaleźć pracy.
Burmistrz Górski przyznaje, że trwają rozmowy, ale niestety trochę studzi to, co wypalił przed kamerą.

– Może nie od razu tyle miejsc pracy i nie w jednej firmie, ale prowadzimy różne zaawansowane rozmowy – mówi. Przyznaje, że jedna z firm zainteresowana jest postawieniem zakładu produkcyjnego na działkach po cukrowni, które należą do prywatnego właściciela. – To inwestycja związana z produkcją nawozów – mówi. – Nie uczestniczymy w szczegółach, ale jako gmina pośredniczymy w kojarzeniu potencjalnych inwestorów i właścicieli działek po cukrowni.
A tymi, oprócz Krajowej Spółki Cukrowej, są prywatni przedsiębiorcy, także z Rejowca. Jednym z nich jest Tadeusz Liszewski. On też przyznaje, że wstępnie porozumiał się z firmą, która chciałaby postawić na jego działce zakład przeróbki zużytych opon samochodowych.
– To metoda pirolizy, czyli rozkładania opon na części pierwsze bez użycia tlenu – mówi. – Ja tylko udostępniam plac. Wiem, że firma jest na etapie uzyskiwania pozwoleń.
Liszewski nie wie, jak duże zatrudnienie planuje firma. Ale w podobnych zakładach w kraju pracuje co najwyżej po kilkanaście osób.
– Rozmowy są z różnymi przedsiębiorcami i mówimy o różnych miejscach – tłumaczy Górski. – Oprócz terenów po cukrowni jest teren po ośrodku transportu leśnego, którego część można wykorzystać na produkcję. Są tam hale, jest biurowiec, stacja paliw i utwardzony teren, który graniczy aż z terenem byłych zakładów drzewnych w Zawadówce. Nieruchomość należy do Lasów Państwowych. Obecnie część dzierżawi przedsiębiorstwo przetwarzające papier.
Zdaniem Górskiego widoki na rozwój gospodarczy gminy rzeczywiście są spore.
– Widzimy zainteresowanie ze strony przedsiębiorców, a jeśli są tacy, którym nie możemy czegoś zaproponować, to odsyłamy do sąsiednich gmin – mówi Górski. Bogumił Fura