Bursztyn, chemia, perfumy i torebki

Na pachnącą kontrabandę celnicy natrafili w trakcie kontroli bagażu 59-letniego kierowcy motocykla. Chełmianin wiózł 11 flakoników perfum i wód toaletowych. Buteleczki miały różną pojemność, a umieszczonych na nich nazw światowych producentów nie powstydziłaby się niejedna drogeria.

– Poproszony o wyjaśnienia 59-latek całą sytuacją wydawał się być zaskoczony. Był przekonany, że kupione na Ukrainie pachnidła może przewieźć przez granicę bez konieczności ich zgłoszenia – mówi kom. Marzena Siemieniuk, rzecznik prasowy Izby Celnej w Białej Podlaskiej.
W taki sam sposób tłumaczyła się złapana na próbie przemytu 49-letnia obywatelka Ukrainy. Portfel i 11 modnych torebek z logo znanych projektantów miały trafić do Niemiec jako prezenty dla córki, synowej i szefowej kobiety.
Z kolei ważące niemal 40 kg kamienie bursztynu celnicy wydostali z podłogi audi na białoruskich numerach rejestracyjnych. Pasażerka samochodu, 47-letnia mieszkanka Brześcia, przyznała, że jantar należy do niej. Kupiła go jeszcze na Białorusi i wiozła do Gdańska. Planowała wykonać z niego obrazy i sprzedać je w Niemczech. Jako że nie zgłosiła towaru do kontroli i nie opłaciła należności przewozowe, bursztyn trafił do magazynu celników, a przeciwko kobiecie funkcjonariusze wszczęli postępowanie karne skarbowe.
Dzień wcześniej, w sobotę (25 marca), funkcjonariusze z Dorohuska udaremnili próbę nielegalnego przywozu do Polski znacznej ilości środków ochrony roślin. Za tylnym rzędem siedzeń, w mercedesie typu bus, znaleźli 32 buteleczki o pojemności 1 l oraz 8 worków (o wadze 1 kg każdy) z popularnymi w sadownictwie insektycydami. 46-letni Ukrainiec chciał „opchnąć” pestycydy na chełmskim bazarze. Zamiast zysku poniósł straty – pożegnał się z towarem i 500 zł, wpłaconymi na poczet grzywny. (pc)