Busy stanęły, ludzie wkurzeni

Firma Garden Service, która od kilku miesięcy zapewnia komunikację publiczną w powiecie włodawskim, od wtorku (3 kwietnia) zawiesiła wszystkie kursy. Powód? Pieniądze. Połączenia są nierentowne, więc przewoźnik domaga się, by gminy dokładały do utrzymania komunikacji publicznej na ich terenie. Samorządy na decyzję mają czas do końca kwietnia.

– Tragedia. Z niepełnosprawnym dwuletnim dzieckiem nie mogę dojechać na rehabilitację, bo z dnia na dzień zawieszono wszystkie kursy Garden Service – żali się mieszkanka gminy Hanna. Mnóstwo podobnych głosów spłynęło w ubiegłym tygodniu nie tylko do naszej redakcji, ale też i do włodawskiego starostwa. Nikt nie wie, dlaczego po Wielkanocy busy nie wyjechały w trasę. Ludzie są zbulwersowani i zaskoczeni. – Dlaczego nikt nas nie uprzedził, że nie będziemy mieli możliwości dojechać do lekarza, na zakupy, a nasze dzieci do szkoły? – pytają mieszkańcy podwłodawskich miejscowości. Odpowiedź jest prosta. Chodzi o pieniądze.
Firma Garden Service ze Świdnika, po długich negocjacjach ze starostą włodawskim, Andrzejem Romańczukiem, zgodziła się utworzyć na terenie powiatu sieć komunikacyjną. Przedsiębiorstwo zdawało sobie sprawę z tego, że skomunikowanie bardzo słabo zaludnionego powiatu, dodatkowo o bardzo niskiej gęstości zaludnienia, nie będzie opłacalne. Dlatego założenie było takie, że przez kilka pierwszych miesięcy firma jeździ „na stratach”, a potem starostwo i gminy będą dopłacać, by utrzymać wszystkie kursy. Ten czas właśnie minął, więc z braku deklaracji ze strony samorządów przewoźnik zawiesił do odwołania wszystkie kursy. – Do wszystkich gmin skierowaliśmy pisma, prosząc o niezwłoczną odpowiedź – mówi Andrzej Romańczuk. – Wyliczenia są takie, że jeden samorząd powinien miesięcznie dokładać od 3 do 5 tys. zł, jeżeli zechce utrzymać komunikację na swoim terenie. Równocześnie prowadzimy negocjacje z przewoźnikiem mające na celu przywrócenie kursów. W tej kwestii jednak najwięcej zależeć będzie od dobrej woli gmin – dodaje starosta.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, busy w każdej chwili mogą wyjechać w trasy. Wystarczy zapewnienie, że samorządy dopłacą taką kwotę, by Garden Service nie musiał dokładać do funkcjonowania kursów. Przewoźnik nie będzie jednak czekał na taką decyzję w nieskończoność. Kierowcy zawieszonych kursów nie zostali jeszcze zwolnieni. Przez kwiecień czekać na zielone światło. Jeśli do maja samorządy nie dogadają się z przewoźnikiem, kierowcy stracą pracę, a ludzie możliwość korzystania z komunikacji publicznej. (bm)