Była i się zmyła

Nietypowe zgłoszenie odebrali strażnicy miejscy w poniedziałkowy poranek. Jeden z mieszkańców poprosił o interwencę w sprawie sarny.

Zgłoszenie dotyczyło parku na osiedlu XXX-lecia. To tam zapędziło się zwierzę, które zobaczył jeden z mieszkańców i zaalarmował o tym dyżurnego straży miejskiej. Sprawa została przekazana dalej do Mirosława Blachy, administratora Schroniska dla Zwierząt w Chełmie.

– Naszym zadaniem jest zająć się dzikim zwierzęciem wtedy, kiedy jest ranne. W tym przypadku sarna była zdrowa. Nie stwarzała też żadnego zagrożenia, więc nie podejmowaliśmy czynności. Po chwili sama się oddaliła – słyszymy od M. Blachy.
W rozmowie z nami administrator schroniska dodaje, że płoszenie dzikich zwierząt może się źle skończyć. Najlepiej poczekać aż samo się oddali. I przypomina o dantejskich scenach, które rozegrały się na ul. Lubelskiej przed kilkoma laty. Wtedy do miasta zapędziły się dwa łosie. Próbowano je przepędzić. Jeden, próbując przeskoczyć przez dwumetrową, metalową bramę nadział się na jej pręty. Niestety, nie udało się go uratować. (mg)