Chcą słuchać ludzi i odzyskać wiarygodność

Były wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak oraz posłowie Izabela Mrzygłodzka i Grzegorz Raniewicz spotkali się w środę z mieszkańcami Chełma. Politycy PO chcieli porozmawiać z chełmianami o obecnej sytuacji w kraju i regionie oraz pomysłach dla Polski. Usłyszeli też gorzkie słowa…
Choć do wyborów parlamentarnych pozostały jeszcze trzy lata, a samorządowych – dwa, PO rusza w Polskę, by – jak mówią politycy tej partii – odzyskać wiarygodność, wsłuchać się w głosy mieszkańców i stworzyć jak najlepszy program dla Polski. W minionym tygodniu posłowie PO zjeździli województwo lubelskie. Do Chełma, na zaproszenie posła Grzegorza Raniewicza, przyjechali: były wicepremier Tomasz Siemoniak i posłanka Izabela Mrzygłodzka. Na spotkanie z nimi przybyli głównie członkowie i sympatycy Platformy Obywatelskiej. W sali można było dostrzec również chełmskich przedsiębiorców i samorządowców oraz rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, Arkadiusza Tofila.
– Chełm to ważny ośrodek, koncentrujący różne sprawy i problemy – mówił Siemoniak. – W naszym objeździe Polski nacisk kładziemy właśnie na takie miasta, kiedyś o randze wojewódzkiej. Zależy nam, by obecnie wielkie metropolie nie wysysały wszystkiego z mniejszych miast.
Posłowie krytycznie ocenili rok rządów PiS jako czas demontażu ładu konstytucyjnego, hamowania gospodarki, ograniczania praw obywatelskich, zamętu w oświacie przez wprowadzanie wbrew opiniom wielu nauczycieli i rodziców reformy oraz zasiania niepokoju w kraju.
– Jeśli coś dobrego odda się w ręce niewłaściwych ludzi, to zaczyna się coś psuć – mówił i dodał, że nie można uspokoić obywateli w sytuacji, gdy stanowisko ministra obrony narodowej piastuje Antoni Macierewicz. – To jest niewykonalne – podkreślił Siemoniak.
Dyskusję rozpoczął Tadeusz Łańcucki, były miejski radny. Zapytał, czy PO jest w stanie, w walce z PiS o władzę, przyjąć narrację i sposób komunikowania się ze społeczeństwem taką samą, jaką obrał Jarosław Kaczyński. – Kłamie w sposób przekonywujący! Czy my, jako Platforma, w swoim przekazie jesteśmy w stanie przekonać ludzi, że jest to niewłaściwa droga? – zapytał Łańcucki i dodał, iż PiS w kampanii wyborczej miało duże wsparcie ze strony hierarchów kościelnych.
Siemoniak stwierdził, że PO nie zamierza kłamać, bo – jego zdaniem – większość ludzi docenia prawdę. – W to wierzymy i dlatego tu jesteśmy. Chcemy przekonywać ludzi, a nie używać różnych sztuczek. Wiarygodność buduje się powoli. PiS jeździło po kraju, słuchało, my nie mieliśmy na to czasu, bo byliśmy zajęci rządzeniem. Dlatego teraz zdecydowaliśmy, że na trzy lata przed wyborami chcemy wsłuchać się w państwa głosy. Odwiedzimy wszystkie powiaty, za rok i dwa lata też tutaj wrócimy. To nie jest też tak, że Kościół ma wpływ na wynik wyborów. Inna jest Polska wschodnia, inna Polska zachodnia. Nie idziemy na wojnę z Kościołem, nie jesteśmy antyklerykalni, ale nie chcemy Kościoła Rydzyka, limuzyn, poniżania ludzi – odpowiedział Tomasz Siemoniak.
Politycy Platformy usłyszeli w Chełmie również gorzkie słowa. Artur Kozioł, przedsiębiorca, wytknął PO, że ta przez osiem lat rządów zapomniała o Lubelszczyźnie. – Jeżdżę po kraju i widzę zmiany, jakie zaszły na przestrzeni minionych 20 lat, a zwłaszcza ostatnich ośmiu – mówił. – Mocno rozwinęło się Podkarpacie z Rzeszowem na czele, Podlasie i Białystok, a Chełm i inne miasta województwa lubelskiego zostały potraktowane per noga. Upadł drobny handel przygraniczny, nie ma dużych zakładów, a największym pracodawcą na naszym rynku jest szpital. Dlaczego nie można było wybudować ekspresówki z Piask do Dorohuska?! Zapomnieliście o tych „dołach”, utraciliście zaufanie ludzi. A może nie było populizmu, jaki zastosował PiS? Tak czy owak, są jeszcze ludzie, których dobra zmiana nie przekonała – powiedział A. Kozioł.
Inny uczestnik spotkania podkreślił rozwój metropolii, kosztem mniejszych miast. – A wschód, jak był Polską „B”, tak teraz jest Polską „C”! PiS posłużyło się populizmem, ale też kilka działań rządzących mimo wszystko zadowoliło ludzi – stwierdził.
Na krytykę odpowiedział Grzegorz Raniewicz. – Nie zapomnieliśmy o Chełmie i województwie lubelskim – mówił. – 700 mln zł zostało zainwestowane w budowę lub modernizację drogowych i kolejowych przejść granicznych. Wyremontowaliśmy wiele jednostek Straży Granicznej, powstały też nowe. Były programy unijne dla Polski wschodniej. Koledzy posłowie z zachodniej części kraju narzekali, że takich programów nie ma u nich.
Tomasz Siemoniak natomiast dodał, iż na zachodzie Polski są gminy popegeerowskie, bardziej wykluczone, niż regiony we wschodniej części kraju. – To jest poważny problem, jak sprawić, by rozwój był dla wszystkich równy. Każdy chce więcej zarabiać – zaznaczył.
Posłanka Izabela Mrzygłodzka stwierdziła natomiast, że to nie jest tak, że PO nic nie zrobiła. – Przeszliśmy przez dwa duże światowe kryzysy prawie suchą nogą, poprawiła się infrastruktura, bezrobocie spadło poniżej 10 proc. – akcentowała. – Dziś mamy program 500+ i efekt jest taki, że już 150 tys. kobiet rzuciło pracę, bo uznały, że mając pewne pieniądze nie opłaca się im chodzić do pracy po niewiele wyższą pensję.
Jedna z uczestniczek spotkania poruszyła ważny temat dotyczący dzieci ciężko upośledzonych. – Po 25. roku życia nie ma dla nich miejsca w domach środowiskowych, warsztatach terapii zajęciowej, są zdani na rodziców, nie mają kontaktu z rówieśnikami, którego potrzebują. Nie jesteśmy w stanie zapewnić dzieciom rehabilitacji, terapii. Państwo polskie powinno o to zadbać – podkreśliła. (ptr)