Chcą wymienić prezesa

Grupa mieszkańców Spółdzielni Mieszkaniowej w Wierzbicy uważa, że jej dotychczasowy prezes nie sprawdza się w swojej roli. – W spółdzielni brak transparentności i trudno czegokolwiek się dowiedzieć. Tak być nie powinno – mówią i nie kryją, że z chęcią wymieniliby zarząd. Prezes, choć rozmawiać z nami nie chciał, przyznał, że trudno mu zrozumieć te zarzuty, bo w ubiegłym miesięcu większością głosów otrzymał absolutorium.

Lista zarzutów pod adresem prezesa nie jest krótka. Nasi rozmówcy mają mu za złe, że w porządku obrad czerwcowego Walnego Zgromadzenia Członków SM w Wierzbicy nie uwzględnił dwóch zgłoszonych przez mieszkańców punktów. Ci wnioskowali o przegłosowanie uchwał w sprawie unieważnienia wybranego przed rokiem składu rady nadzorczej i wybranie nowych członków oraz nieudzielenie prezesowi absolutorium.

Przypomnijmy, że w kwietniu również odbyło się walne, podczas którego prezes SM w Wierzbicy, Zbigniew Kozioł nie otrzymał absolutorium. Nie stracił jednak stanowiska.

– To nie moja wina, że walne zdecydowało nie udzielić mi absolutorium, ale nie potrafiło przyjąć uchwały o odwołaniu mnie ze stanowiska – mówił wówczas.

Lokatorzy SM dodają, że sama organizacja czerwcowego walnego też pozostawia wiele do życzenia.

– Ludzie nie mieścili się w sali. Część zebranych stała na korytarzu, nie słyszała dobrze dyskusji i nie wiedziała nad czym głosuje. Wiemy też o przypadku dopuszczenia do głosowania osoby na podstawie sfałszowanego pełnomocnictwa. Mamy jej oświadczenie – mówią mieszkańcy.

Ich zdaniem transparentności brak również w innych dziedzinach działalności SM.

– Trudno się czegokolwiek dowiedzieć. Wielu mieszkańców ma zastrzeżenia do rozliczeń opłat, a kiedy przychodzą z pytaniem, dlaczego kwota jest taka, a nie inna, pan prezes bezradnie rozkłada ręce. Odsyła do księgowej, a ta bywa w spółdzielni rzadko i zdaje się unika kontaktu z mieszkańcami. Nawet auto parkuje gdzie indziej, by nikt nie wiedział, że akurat przyjechała. Tak to właśnie odbieramy. Jakiś czas temu malowano elewację jednego z bloków. Do dziś nie wiemy, ile te prace kosztowały. Nic tu się nie odbywa w oparciu o procedurę przetargową. Ostatnio była lustracja, pierwsza od 2008 roku, choć przepisy mówią o tym, że powinna być co trzy lata. Nie znamy wniosków i zaleceń lustratora, bo oczywiście nikt nas z nimi nie zapoznał. W dodatku żąda się od nas opłat za kopie statutu i regulaminów. Czy tak powinno to wyglądać? – pytają lokatorzy i dodają, że w ich opinii prezes nie jest dobrym gospodarzem i najchętniej wymieniliby go, podobnie jak księgową. – Pan prezes jest już emerytem, więc może już czas odpocząć.

Skontaktowaliśmy się telefonicznie z prezesem SM w Wierzbicy z prośbą odniesienie się do tych zarzutów. W rozmowie z nami przyznał, że chętnie na nie odpowie, ale nie przez telefon. Wyjaśnił jedynie, że trudno mu zrozumieć pretensje mieszkańców, bo w czerwcu większość uczestników walnego zagłosowała za udzieleniem mu absolutorium. Dodał jeszcze, że „donoszący” na jego mieszkańcy sami nie zachowują się właściwie, czego przykładem ma być niedawny atak na księgową, którą oskarżono m.in. o wynoszenie ze spółdzielni dokumentów. Do sprawy wrócimy. (w)