W oświacie cisza przed burzą

Chełm zapowiada przygotowanie strategii oświatowej, która ma określić przyszłość miejskich szkół i przedszkoli. Uczniów systematycznie ubywa, liczba urodzeń spadła o połowę, a miasto dokłada do oświaty dziesiątki milionów złotych rocznie. Radni pytają, kiedy rozpocznie się poważna dyskusja o zmianach, które przy takiej demografii wydają się nieuniknione, choć przed rokiem, po protestach mieszkańców, większością głosów odrzucili zaproponowaną przez Ratusz próbę reorganizacji miejskich placówek.

Punktem wyjścia do dyskusji na ostatniej komisji oświaty Rady Miasta Chełm były informacje przedstawione radnym przez urzędników, dotyczące realizacji zadań oświatowych w minionym roku szkolnym oraz przygotowania placówek do obecnego. Dane są więcej niż pesymistyczne.

W roku szkolnym 2025/2026 do placówek prowadzonych przez miasto uczęszczało 9255 uczniów w 385 oddziałach. Rok wcześniej było ich 9660 w 396 oddziałach. Oznacza to spadek o 405 uczniów i 11 oddziałów. Najbardziej widoczny jest on w szkołach ponadpodstawowych. Jedyną placówką, w której odnotowano wzrost liczby uczniów, o siedem osób, był Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy.

Jeszcze bardziej niepokoją dane demograficzne. W 2019 roku w Chełmie urodziło się 438 dzieci, a w 2025 roku już tylko 217. Liczba dzieci zameldowanych na pobyt stały i czasowy zmniejszyła się w tym okresie z 443 do 221. To spadek o połowę, który w kolejnych latach będzie miał bezpośredni wpływ na funkcjonowanie miejskich szkół i przedszkoli.

Tymczasem mniejsza liczba uczniów nie oznacza proporcjonalnego spadku wydatków. Środki przekazywane przez państwo nie pokrywają wszystkich kosztów oświaty. W 2023 roku miasto dołożyło z własnego budżetu ponad 69,5 mln zł, w 2024 roku blisko 74,8 mln zł, a w 2025 roku około 69 mln zł.

Rosną również dotacje dla placówek niepublicznych. W 2023 roku Chełm przekazał im 54,7 mln zł, rok później blisko 74 mln zł, a w 2025 roku już ponad 83,6 mln zł.

Radni pytają o przyszłość

Choć radni pozytywnie ocenili szczegółowość przedstawionych danych, Marek Sikora zwrócił uwagę, że zabrakło w nich szerszej diagnozy problemów, przed którymi stoi chełmska oświata. Przypomniał też nieudaną próbę połączenia szkół podstawowych z przedszkolami, która dwa lata temu wywołała duże emocje.

– Od wielu lat obserwujemy niepokojące zjawiska, ale państwo nie próbujecie tego w materiale jakoś zdefiniować, wskazać, gdzie są zagrożenia i co nas czeka. Nie jest tak sielankowo, jak to państwo przedstawiacie czy jak to widzieliśmy na Gali Chełmskiej Oświaty. […] Mam poczucie ciszy przed burzą, chyba że państwo macie poczucie, że jest dobrze. Jestem jednak przekonany, że jeśli miałoby się coś dziać, to trzeba o tym rozmawiać wcześniej. Nie można nikogo zaskakiwać, bo z taką sytuacją mieliśmy do czynienia dwa lata temu – mówił radny.

Mariusz Kowalczuk sugerował odświeżenie wcześniejszej diagnozy chełmskiej oświaty. Zwrócił uwagę na dramatycznie niską liczbę urodzeń.

– Lepiej nie będzie. Nie wiem, jak jest w Lublinie, ale w naszym mieście z urodzeniami jest tragicznie. Od czwartku do dzisiaj urodziło się dwoje dzieci i tak jest praktycznie co tydzień – mówił podczas posiedzenia komisji oświaty 27 października.

Strategia na kolejne lata

Wiceprezydent Kamil Błaszczak przyznał, że malejąca liczba uczniów stawia przed miastem poważne wyzwania. Zapowiedział rozmowy o opracowaniu strategii oświatowej na lata 2027-2035, a być może na dłuższy okres.

– Owszem, w moim odczuciu nasza oświata dobrze funkcjonuje, jest doinwestowana, ale potrzebuje uczniów, a w naszym systemie jest ich coraz mniej. Chodzi o to, aby omówić, jak ta oświata powinna wyglądać, jak sprofilować nasze szkoły i jak powinna wyglądać ich sieć – mówił wiceprezydent.

Do prac nad strategią miasto chciałoby zaprosić radnych, dyrektorów, nauczycieli, przedstawicieli kuratorium i związków zawodowych.

– Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że za dziesięć lat dzieci w systemie będzie mniej, zarówno w szkołach, jak i przedszkolach, i na dłuższą metę nie da się tego utrzymać w obecnym kształcie. Nie chcę jednak roztaczać czarnych scenariuszy – zaznaczył Błaszczak.

Do wcześniejszej próby reorganizacji placówek odniosła się również Agnieszka Walewska-Maksymiuk, dyrektor Departamentu Oświaty Urzędu Miasta Chełm. Przekonywała, że tworzenie zespołów szkolno-przedszkolnych miało nie tylko przynieść oszczędności, ale także ułatwić zarządzanie kadrą i chronić nauczycieli przed zwolnieniami.

Jak poinformowała, w roku szkolnym 2025/2026 konieczne były 34 uzupełnienia etatów nauczycielskich w innych placówkach, a w obecnym roku jest ich już 54. Dochodzą do tego wypowiedzenia i przeniesienia pracowników.

– Teraz staramy się to zrobić my, ale nie wiadomo, jak długo będziemy mieli taką możliwość. Obserwując teraz ruchy kadrowe, widzę, że tych ruchów by nie było, gdyby te zespoły były – stwierdziła dyrektor.

Dane demograficzne nie pozostawiają wątpliwości, że chełmską oświatę czekają zmiany. Na razie jednak nie wiadomo, jak głębokie i których placówek mogłyby dotyczyć i kiedy urzędnicy znów podejmą ten trudny temat, który za każdym razem spotyka się z protestami mieszkańców, którym większość radnych zazwyczaj nie chce się narażać…

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!