Chcą zbudować świątynię ze szkła

Wizualizacja przyszłej fary sporządzona przez Krzysztofa Muchę – jeszcze w wersji nie „szklanej”, ale dająca wyobrażenie o skali przedsięwzięcia i jego efektach

Grupa zapaleńców ze Stowarzyszenia Lubelska Fara chce odbudować najstarszy lubelski kościół św. Michała i to ze szkła! Są pewni tego, że Lublinowi się to należy. Ale nie byłby to kościół w ścisłym znaczeniu tego słowa, bardziej świątynia dziedzictwa naszego miasta.

– Rozmawialiśmy o tym z arcybiskupem Stanisławem Budzikiem. Duchowieństwo lubelskie raczej nie jest zainteresowane budową w tym miejscu kościoła, bo obok jest dużo świątyń. A koszt budowy wyniósłby ok. 60 mln zł – mówi Andrzej Zdunek, prezes Stowarzyszenia Lubelska Fara. – Gdy architekci z Warszawy przedstawili metropolicie lubelskiemu projekt świątyni ze szkła, zachwyciła nas ta idea. Byłaby to niesłychana atrakcja turystyczna. Odbudowana fara byłaby własnością miasta. Miałaby dwie nadziemne i trzy podziemne kondygnacje, z wejściem do lubelskich podziemi i wyjściem na ul. Podwale, ponad 15 metrów niżej od placu.

Plac po Farze aż woła o prawdziwą rewitalizację! Chociażby ze względu na to, że jest tam teren wielowiekowej nekropoli. Przy budowie murków fundamentowych, które dziś są tam widoczne – wydobyto około 10 metrów sześciennych ludzkich szczątków i kości. A były to szczątki najznamienitszych lublinian, grzebanych tam przez 600 lat!

„Zsypano je przy ścianie budynku dawnej farnej plebanii, a obecnie Młodzieżowego Domu Kultury. Miejsce to „upamiętnia” z trudem dająca się już odczytać, a przypominająca płytę chodnikową, kamienna tablica z napisem: „W tym miejscu złożono szczątki ludzkie pochodzące z dawnego cmentarza przy kościele farnym pw. św. Michała wydobyte podczas rewitalizacji w latach 2001-2002. Nie wskazuje miejsca zbiorowej mogiły krzyż, a w programie jubileuszu 700-lecia uzyskania przez Lublin praw miejskich, nie przewidziano zapalenia tu nawet znicza. Czy jest to wyraz zupełnie historycznej amnezji i ignorancji, czy celowe zapomnienie?” – pyta Józef Zięba, wiceprezes Stowarzyszenia, w dokumencie przewidującym działalność lubelskiej fary po jej odbudowie.

Na najwyższej kondygnacji mieściłby się Instytut Fary, sale wykładowe i biura. Parter zachowywałby charakter sakralny (nawa główna, prezbiterium z ołtarzem św. Michała Anioła, dwa chóry organowe) i byłby też miejscem pamięci o zasłużonych lublinianach. Byłyby tu odprawiane okolicznościowe msze, np. na inaugurację rady miejskiej, na różne jubileusze itp. Po oddzieleniu ołtarza kurtyną, nawa główna byłaby wykorzystywana też do organizowania konferencji, imprez kameralnych, koncertów, wystaw, itp. Kondygnacje podziemne zostaną połączone schodami i windą i będą prowadziły do stóp wzgórza, z wyjściem na ulicę Podwale.

Na pierwszej podziemnej kondygnacji – ekspozycja odnalezionych fragmentów i krypt oryginalnej fary. Na drugiej – wejście do trasy podziemnej, będzie też tam miejsce na szczątki ludzkie z dawnego cmentarza (te odkryte i jeszcze nieodkryte), najniższa kondygnacja to miejsce na archiwa, atrakcje turystyczne itp. Podziemna część będzie znacznie większa niż nadziemna.

– A skąd weźmiecie na to pieniądze? Pytają nas. Odpowiadamy, nie martwmy się o to, ważne jest ugruntowanie tej idei, a pieniądze się znajdą – przekonuje prezes Andrzej Zdunek.

– Lubelska fara zostanie odbudowana, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Kiedy to nastąpi? Wówczas, gdy w lubelskim społeczeństwie dojrzeje świadomość, że najcenniejszy skarb Lublina, jakim jest architektoniczny zespół staromiejski, nie może się obyć jak królewska korona, bez drogocennej perły – dodaje wiceprezes Józef Zięba. (l)