Chcą zwolnień i odroczeń

Niedawno przepisywali swoje firmy do gminy Dorohusk, żeby płacić niższe podatki, teraz z powodu kryzysu proszą o ich umorzenie. – Skala jest spora i nie damy rady wszystkim pójść na rękę – mówi Wojciech Sawa, wójt Dorohuska.

Pod koniec 2019 roku, gdy radni z Dorohuska uchwalali podatki, wójt zaproponował obniżenie stawek od środków transportu.

– Właściciel jednej z bardzo dużych firm transportowych, mający ogromny tabor samochodów, zaproponował przepisanie działalności na teren naszej gminy, jeśli będzie płacił niższe podatki niż obecnie – mówił Wojciech Sawa, wójt Drohuska. Mimo obniżki podatków, dzięki temu jednemu przedsiębiorcy, zyskamy kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Radni poparli pomysł, bo za jedną firmą zapewne przyjdą kolejne a za nimi pieniądze. I tak było, dopóki nie uderzyła pandemia i kryzys m.in. na rynku usług transportowych. Firma, która przepisała działalność do Dorohuska, już pyta o możliwość zwolnienia z podatku. A o ulgi w opłacie wystąpiło kilka innych przedsiębiorstw. Jedno z nich, które płaci gminie aż 50 tys. zł miesięcznie, chce, by wójt umorzył im podatek za cały kwartał.

– Skala problemu jest spora i nie damy rady umarzać wszystkim podatków, bo z czego będziemy płacić pensje, utrzymywać oświatę, do której dokładamy rocznie około 3 milionów złotych? – pyta W. Sawa.

Niewykluczone, że firma transportowa skorzysta z tarczy antykryzysowej, bo ostatecznie zamiast wniosku o umorzenie podatku zwróciła się na razie o odroczenie terminu płatności.

– Do każdej sprawy będziemy podchodzić indywidualne – mówi wójt. – Rozumiem, że niektórzy przedsiębiorcy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, ale nie wszystkich kryzys uderzył tak samo. To także musimy brać pod uwagę. (bf)