Chcemy ciągłości władzy i inwestycji!

– Chcemy ciągłości władzy i realizacji zapowiedzianych inwestycji, a nie ciągłego zrzucania winy na poprzednich włodarzy miasta – mówili urzędnikom mieszkańcy osiedla Kościuszki podczas zebrania rady osiedlowej. – Nie od razu Kraków zbudowano. Borykamy się z problemami, z którymi mieszkańcy nie zdają sobie sprawy. Może niech rada osiedla zaproponuje, jak rozwiązać problem długu miasta – odpowiadał Daniel Domoradzki, dyrektor Gabinetu Prezydenta Chełma.

Na zebranie rady osiedla Kościuszki przyszła garstka mieszkańców, ale dyskusja była wyjątkowo burzliwa. W spotkaniu uczestniczyła radna Dorota Rybaczuk, a ratusz reprezentowali: Andrzej Kosiniec – wiceprezydent Chełma, Daniel Domoradzki – dyrektor Gabinetu Prezydenta Chełma, Marzena Kozaczuk – dyrektor Departamentu Komunalnego UM Chełm, Tadeusz Szwed – inspektor koordynujący z Wydziału Inwestycji i Dróg UM Chełm oraz Monika Zaborek-Turewicz, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich UM Chełm.

Elżbieta Kaszak, przewodnicząca rady osiedla Kościuszki, stwierdziła, że zwołała zebranie, bo jest już czerwiec a na osiedlu „nic się nie dzieje” i nie wiadomo, co z realizacją osiedlowych postulatów. Najwięcej emocji wzbudziła kwestia kanalizacji deszczowej i infrastruktury podziemnej przy ul. Wiercieńskiego wraz z budową chodników. T. Szwed poinformował, że kanalizacja deszczowa, czyli pierwszy etap tej inwestycji, pozostaje w gestii Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Ale przedstawicieli MPKG-u na spotkaniu nie było i nikt nie potrafił odpowiedzieć, czy i kiedy przedsięwzięcie będzie realizowane. Kaszak wskazywała, że w lutym br. otrzymała pismo od Artura Juszczaka, ówczesnego wiceprezydenta Chełma, w którym informowano, iż odcinek kanalizacji deszczowej przy Wiercieńskiego planowany jest w tym roku. Urzędnicy nie potrafili się do tego odnieść, a mieszkańcy mieli im to za złe. Mówili, że nie chcą już „gadek”, „obiecanek”, tylko konkretów i realizacji inwestycji.

– Wstydzę się, że w dwudziestym pierwszym wieku musimy skamleć kolejny rok o wodociąg, kanalizację, chodnik – stwierdziła jedna z mieszkanek. – Nas nie interesuje, że zmieniła się władza, że zmienił się wiceprezydent. Oczekujemy ciągłości władzy i realizacji przedsięwzięć.

Wiceprezydent Kosiniec zapewnił, że na piśmie odpowie w sprawie inwestycji przy ul. Wiercieńskiego. Atmosfera robiła się coraz gorętsza, gdy mieszkańcy dopytywali o realizację ich pozostałych postulatów. Dowiedzieli się, że remontu ul. Reytana pomiędzy ulicami Mościckiego i Wojsławicką nie będzie, bo są tam prywatne działki, na których miasto nie może inwestować.

Mieszkańcom nie odpowiedziano, na jakim etapie jest postulowany przez nich remont drogi dojazdowej do obiektów sportowych przy SP nr 8 oraz mieszczącej się tam siedziby warsztatów terapii zajęciowej. Kaszak znowu powołała się w tej kwestii na rozmowę z byłym wiceprezydentem Chełma.

– Mówił, że najpierw powinien odbyć się remont pływalni w „Ósemce”, więc na jakim etapie to jest? – pytała Kaszak. – Chociaż nie bardzo rozumiem, jaki jest związek pomiędzy pływalnią w szkole, a remontem usianej dziurami drogi, którą jeżdżą niepełnosprawni na wózkach inwalidzkich.

Głos w tej sprawie zabrał Piotr Turewicz, wicedyrektor SP nr 8 w Chełmie.

– Czekamy z utęsknieniem na rozpoczęcie przebudowy pływalni, ale nie mamy informacji, o tym, kiedy to nastąpi – stwierdził wicedyrektor.

T. Szwed odpowiedział, że przygotowywana jest dokumentacja niezbędna do ogłoszenia przetargu na przebudowę pływalni. Mieszkańcy drążyli temat i dopytywali wiceprezydenta, czy podpisano już umowę z ministerstwem sportu gwarantującą dotację, ale Kosiniec stwierdził, że musi to sprawdzić. Zaapelowano, aby dojazd do WTZ na razie chociaż doraźnie „załatać”. Mieszkańcy poruszyli kwestię budowy w ramach budżetu obywatelskiego naukowego placu zabaw.

Mieli nadzieję, że latem dojdzie to do skutku. T. Szwed odpowiedział, że wyłoniono wykonawcę projektu, który wkrótce przedstawi wstępną koncepcję i kosztorys. Ale mieszkańcy mieli wątpliwości, czy uda się wybudować plac zabaw w tym roku. Dyrektor Domoradzki próbował studzić emocje.

Mówił, że „nie od razu Kraków zbudowano”, a mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, z jakimi problemami borykają się urzędnicy w ratuszu. Przypomniał, że inwestycje z poprzedniej kadencji były niedoszacowane, trzeba robić korekty finansowe, aktualizować i dostosowywać do obowiązujących przepisów wiele dokumentów.

– Może rada osiedla zaproponuje, jak rozwiązać problem długu miasta wynoszącego sto sześćdziesiąt dwa miliony złotych – mówił dyrektor Domoradzki, ale tylko zaognił tym sytuację. Mieszkańcy odpowiedzieli mu, że mają już dość zrzucania winy na poprzednich włodarzy.

– Wciąż słyszymy, czego to wasi poprzednicy nie doszacowali i nie zrobili. Co nas to interesuje? To wy szliście po władzę. Miała być dobra zmiana – stwierdziła pani Janina, która zwróciła uwagę, że na spotkanie z prezydentem Chełma zapisano ją za pięć miesięcy, a ona nie wie, czy tego dożyje (wiceprezydent Kosiniec zaproponował, że przyjmie ją w ciągu kilku dni).

Kaszak apelowała, aby nie uprawiać polityki. Ale w emocjach sama w końcu oznajmiła, że dobrze byłoby, gdyby obecni rządzący zrobili w mieście tyle, co ich poprzednicy, bo przez ostatnie dwanaście lat pieniądze na inwestycje były.

– Mówiła pani, aby nie uprawiać polityki, a sama tymi słowami złożyła jasną deklarację – odpowiedział jej dyrektor Domoradzki.

Kaszak stwierdziła, że chyba nie ma sensu robić zebrań rad osiedli, bo nie sposób dowiedzieć się na nich czegokolwiek. (mo)