Chcemy maksymalnej kary

Jak bardzo trzeba być zezwierzęconym, by traktować swoją matkę gorzej od psa? Przed sądem będzie o tym mówił 36-latek z Chełma, którego aresztowano za znęcanie się nad rodzicielką. Wyrodny syn był niezwykle brutalny – bił matkę, kopał ją i dusił, uderzał taboretem, a wszystko przy akompaniamencie najgorszych wyzwisk.

W ubiegłym tygodniu aresztowano 36-letniego mieszkańca Chełma, który przez kilka miesięcy znęcał się nad matką. Mężczyzna był wobec swojej rodzicielki niezwykle okrutny. Gdy wpadał w szał, nie miał litości i w ogóle nie liczył się z konsekwencjami swojego postępowania. 36-latek wielokrotnie znieważał matkę, bił ją i kopał, dusił za szyję, w końcu chwycił drewniany taboret i uderzył nim kobietę w głowę tak mocno, że straciła przytomność. – Mężczyzna ten był wielokrotnie karany – mówi Andrzej Lebiedowicz, zastępca ptokuratora rejonowego w Chełmie. – Ze względu na jego brutalność, bujną przeszłość kryminalną oraz dobro jego matki, wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt, na co sąd przystał – dodaje prokurator. Na rozprawę brutal będzie więc czekał za kratkami. Grozi mu do 5 lat więzienia. (bm)