Chciał sprawdzić, czy go szukają

W ubiegłym tygodniu we włodawskiej komendzie doszło do dość niezwykłej sytuacji. Do policjantów przyszedł 30-letni mieszkaniec miasta, by sprawdzić, czy przypadkiem nie figuruje w rejestrze osób poszukiwanych. Gdy okazało się, że tak, zamiast do domu trafił wprost za kraty.

Lepszej komedii nie wymyśliłby Monty Phyton. W poniedziałek (18 czerwca) w nocy do włodawskiej komendy przyszedł 30-letni mężczyzna. Powiedział, że gdy nie było go w domu, przyszli do niego policjanci. Interesant podejrzewał, że pewnie jest osobą poszukiwaną, dlatego – by rozwiać wszelkie wątpliwości – zjawił się na komendzie.

– Funkcjonariusz na stanowisku kierowania rzeczywiście to potwierdził i ustalił, że niecodzienny interesant jest osobą poszukiwaną nakazem doprowadzenia wydanym przez Sąd Rejonowy we Włodawie i ma do odbycia karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwo drogowe – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Petent trafił do policyjnego aresztu, skąd został przewieziony do więzienia, gdzie spędzi najbliższe pół roku. (bm)