Chciał „wysłać ojca na Majdanek”

10 lat więzienia domaga się prokuratura dla Macieja S., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa swojego ojca, Alberta. Mężczyzna miał dźgać go nożem, m.in. w okolicę szyi. Obrońca Macieja S. domaga się uniewinnienia swojego klienta. Wyrok w tej sprawie zapadanie 6 listopada.


Kolejna rozprawa w procesie Macieja S. odbyła się w ubiegłym tygodniu. Sędzia Aneta Świdzińska-Kozieł zamknęła przewód sądowy, czyli część postępowania, w której m.in. przesłuchuje się świadków. Prokurator w mowie końcowej wniósł o uznanie Macieja S. winnym usiłowania zabójstwa ojca i domagał się dla niego kary 10 lat więzienia. – Istotą zarzutu jest zamiar. Celem i zamiarem oskarżonego było zabicie Alberta S. – stwierdził, prokurator przypominając, że jeden z ciosów, jaki Maciej S. zadał nożem swojemu ojcu, został zadany w okolicę szyi, czyli w „newralgicznym miejscu”.

– Obrażeń, których doznał pokrzywdzony, można doznać wpadając w krzaki – ripostował mecenas Andrzej Świrgoń, obrońca Macieja S. i wniósł o uniewinnienie swojego klienta. – Z materiału dowodowego nie wynika, że oskarżony chciał zabić ojca – uważa obrońca Macieja S. i przypomniał, że jego klient ma znacznie ograniczoną poczytalność, a pokrzywdzony Albert S., odmówił składania zeznań. W trakcie rozprawy na sali pojawił się sam oskarżony, który został zwolniony z aresztu. Mężczyzna również wniósł o uniewinnienie. Jego wystąpienie trwało zaledwie kilkanaście sekund.

Wyrok w sprawie Macieja S. poznamy 6 listopada. Sędzia Świdzińska-Kozieł pouczyła strony o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej czynu. Możliwe, że Maciej S. zostanie np. uznany winnym nie próby zabicia ojca, a „usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Do zdarzenia doszło 30 września ubiegłego roku. Około godziny 19 do mieszkania 57-letniego Alberta S. przy ulicy Krótkiej w Lublinie przyjechał znajomy, Bartłomiej R. Godzinę później do mieszkania przyjechał 33-letni Maciej S., syn Alberta. Maciej S. skończył tylko gimnazjum. Pracował na umowie zleceniu w kuchni szpitala przy al. Kraśnickiej. Mężczyzna był już karany i leczył się psychiatrycznie. Tamtego wieczoru Maciej S. wygonił Bartłomieja R. z mieszkania, został z ojcem sam w mieszkaniu i pili piwo. Maciej S. starał się sprowokować ojca do kłótni. Albert S. nie reagował jednak na zaczepki.

W pewnym momencie Maciej S. zaczął go kopać i uderzać pięściami po głowie. Wyjął z kieszeni składany nóż. Zaczął zadawać ojcu ciosy w okolice twarzy, szyi, rąk, nóg i pleców. Albert S. osłaniał się ręką. Możliwe, że dzięki temu przeżył szaleńczy atak syna.

Maciej S. nadal zadawał ojcu ciosy, krzycząc, że „wyśle go na Majdanek”. Albertowi S. udało się uciec na klatkę schodową, a następnie przed kamienicę. Na ulicy spotkał dwóch kolegów, których poprosił o wezwanie pomocy. Na miejsce przyjechała karetka, która zabrała Alberta S. do szpitala. Wkrótce przyjechali policjanci i zatrzymali Macieja S.

33-latek został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Mężczyzna usłyszał też drugi, mniej ważny zarzut. Prokurator oskarżył go o posiadanie narkotyków.

Grzegorz Rekiel