Chłopi wkurzeni

Udzielony przez polską wieś kredyt zaufania dla PiS zdaje się wyczerpywać, chociaż to w dużej mierze głosom polskich rolników Jarosław Kaczyński zawdzięcza zwycięstwo swej formacji w 2015 r.


Zdaniem producentów rolnych rządy Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego nie zrobiły nic, by polepszyć opłacalność polskiego rolnictwa. OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych powołało więc Krajowy Sztab Protestacyjny, rozpoczynając tradycyjne już, przedwiosenne blokady. Nie ominą one też Lubelszczyzny.

Bierny minister

Punktami zapalanymi są przede wszystkimi epidemia afrykańskiego pomoru świń, forsowany przez PiS zakaz hodowli zwierząt futerkowych i uboju rytualnego (na eksport, głównie do krajów arabskich), brak nowelizacji prawa łowieckiego oraz niekontrolowany import płodów rolnych, zwłaszcza owoców i warzyw z Ukrainy. Tej ostatniej polscy producenci zarzucają brak kontroli fitosanitarnej i groźbę przywleczenia na polskie uprawy groźnych zaraz. Zdaniem OPZRR Rolników brak skutecznego przeciwdziałania ze strony rządu kompromituje personalnie ministra rolnictwa, Krzysztofa Jurgiela, dlatego związkowcy domagają się jego dymisji.
– Prowadzone działania przeciwko rozprzestrzenianiu się choroby ASF, są jak dotychczas nieskuteczne. Dziki (nosiciele choroby) spokojnie przemieszczają się w głąb kraju i jak na razie zatrzymały się w stolicy. Wielokrotnie, w różnych gremiach przedstawialiśmy propozycje podjęcia działań, także prewencyjnych, ale natrafialiśmy na mur nie do przebicia. Niestety, stawia go sam minister rolnictwa. Minister Jurgiel od początku powołania nowego rządu oszukał polską wieś, przejmując budżety na rolnictwo w kolejnych latach na tym samym poziomie co PSL. Zresztą, w odczuciu mieszkańców wsi, kontynuuje on zgubną, wyniszczającą politykę rolną względem wsi, firmując to, niestety, szyldem Prawa i Sprawiedliwości. Jest dla nas niezrozumiałe, że minister rolnictwa nie przyjmuje żadnego stanowiska w sprawie likwidacji ferm zwierząt futerkowych oraz w kwestii uboju rytualnego. Branża, która jest przykładem „sukcesu polskiego rolnictwa” i odpowiada za 4 proc. wartości całego polskiego eksportu produktów pochodzenia zwierzęcego i około 7 proc. wartości całego eksportu produktów leśnictwa, rolnictwa i rybactwa oraz zapewnia pracę lub dochód 60 tys. osób w naszym kraju, stoi pod znakiem zapytania. Z kolei producenci, którzy zainwestowali miliony w linie technologiczne do uboju rytualnego bydła i drobiu oraz hodowcy, którzy rozwinęli produkcję, stoją przed widmem bankructwa w związku z tragiczną sytuacją rolnictwa na danym terenie – podkreśla przewodniczący Związku, Sławomir Izdebski.

W obronie polskiego rynku

– Opracowywany jest plan akcji protestacyjnej w poszczególnych województwach. Na Lubelszczyźnie można spodziewać się blokad zarówno na najbardziej poszkodowanym Podlasiu i Zamojszczyźnie, jak i na Powiślu oraz oczywiście na trasie Lublin – Warszawa – wylicza Leszek Barwiński, wiceprzewodniczący OPZZRiOR. Związkowcy z góry przepraszają kierowców za wszystkie niedogodności związane z protestami. – Niestety, odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada na władze. Wszyscy chcielibyśmy mieć zdrową, a przy tym niedrogą polską żywność, a także gwarancje stabilności na rynku. Po przeszło dwóch latach chcemy zapytać rząd, czy wywiązuje się z obietnic złożonych polskiemu rolnictwu. To nie jest akcja polityczna, ale w obronie polskiej gospodarki – podkreśla Barwiński. TAK

UDOSTĘPNIJ