Chore, wyrzucone na pewną śmierć

– Czuły ból, strach i ogromne zimno, zanim trafiły pod naszą opiekę. Zostały porzucone przez potwora – rozpoczynają kolejną dramatyczną historię wolontariuszki krasnostawskiej sekcji Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt. W Jaślikowie na pewną śmierć ktoś wyrzucił dwa schorowane kotki.

– Dlaczego świat wciąż jest pełen bestii? Dlaczego ludzie wciąż nie rozumieją, że zwierzęta cierpią tak jak my? Blanka i Klara to kolejne ofiary ludzkiego bestialstwa – mówią wolontariuszki krasnostawskiej Straży. Kilkanaście dni temu w stodole w Jaślikowie mieszkaniec gminy Krasnystaw odkrył dwa ledwo żywe koty. – Przywiózł maluchy do kliniki. Gdy zobaczyliśmy je pierwszy raz byliśmy przerażeni.

Całe zaklejone ropą, nie było widać, gdzie mają pyszczki. Wypływające oczka, brak możliwości otwarcia zaklejonych ust… Na całym ciele były odparzenia od ropy. Nigdy nie spotkaliśmy się z kotkami w tak tragicznym stanie. Były tak słabe, że nie miały siły podnieść główek. Wiadome było od początku, że nie uda się uratować wszystkich oczu. Obie mają tylko po jednym. Przebywają w klinice, gdzie zostały poddane leczeniu, czekają na zabiegi amputacji gałek ocznych – opowiadały nam panie z krasnostawskiej sekcji Straży Ochrony Zwierząt.

Na leczenie kociaków potrzebne było aż 3,5 tys. zł. Akcję wsparło aż 137 osób i potrzebną kwotę udało się uzbierać do połowy ubiegłego tygodnia. – Dziękujemy za Wasze wsparcie, bez Was nie udałoby się zebrać tych pieniędzy. Razem mamy wielką moc! – komentują wolontariuszki. Stowarzyszenie Chełmska Straż Ochrony Zwierząt Sekcja Krasnystaw wciąż potrzebuje finansowego wsparcia na codzienną działalność. Każdy, kto chce pomóc może wpłacić dowolną kwotę na konto: Bank PKO BP 57 1020 1563 0000 5902 0099 5126. (k)