Chrobry dogorywa

„Szkoda, że niszczeje”. „To było fajne miejsce”. „Kupiłem tam swój pierwszy rower”. „Szyłam tam suknię ślubną” – to jedne z dziesiątek wspomnień naszych Czytelników o Pawilonie Handlowym „Chrobry”. Budynek ma czasy świetności dawno za sobą. Stoi opuszczony. Niby w centrum miasta, a jakby na uboczu. Bez prądu i ogrzewania. Stalową elewację zjada rdza. Długo jeszcze?

Trudno pisać o miejscu, z którym każdy ma własne skojarzenia. Miejscu, które każdy zna i z którym każdy miał kiedyś do czynienia. O tym, że mieszkańcy nie tylko Chełma, ale i regionu, mają ogromny sentyment do „Chrobrego”, przekonaliśmy się publikując zdjęcia budynku na redakcyjnym profilu internetowym. Zapytaliśmy o Wasze wspomnienia związane z tym miejscem. Zaskoczyło nas, jak wiele osób wspomina Chrobrego.
„To było fajne miejsce, wszystko można było tam kupić, była też pani, która naprawiała rajstopy – szkoda, że budynek niszczeje. Remont i byłaby fajna minigaleria” – pisze pani Wiesława.

Pawilon Handlowy „Chrobry” powstał pod koniec lat 70. ubiegłego wieku. Należał do Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego w Chełmie. Na ówczesne czasy i przez wiele kolejnych lat było to swoiste centrum handlowe. Nowoczesny budynek w centrum miasta z dużymi przeszkleniami i stalową elewacją. Mieściły się w nim sklepy, punkty usługowe i biura.

„Byłem na odbiorze tego cudu. W trakcie odbioru ujawniła się kradzież energii elektrycznej” – pisze pan Stanisław.

Na piętrze był lombard, wspomniana krawcowa, sklepy z ubraniami, ciuchland i sklep z zabawkami.

„W latach 80 kupiłem sobie tam kolarzówkę, był sklep rowerowy… Rzucili chyba 8 kolarzówek wtedy…” – pisze Rafał.

Oprócz sklepu sportowego była tam hurtownia wędlin, kantor, wypożyczalnia kaset VHS. „W pawilonach na piętrze kupowałem gry na kasetach do Atari. W tych rejonach kręcony był chyba kultowy „majtrix” – chełmskie wydanie Matrixa – dodaje Arek. Przez wiele lat działało biuro turystyczne i salon sukien ślubnych, który jako jeden z ostatnich wyprowadził się z Chrobrego.

„U Pani Wajrak na górze szyłam suknię ślubną. Bardzo lubiłam też sklep z dziecięcymi akcesoriami… Oj parę fajnych rzeczy kupiłam dla dzieci” – pisze Angelika.

WPHW było samodzielną, samorządną i samofinansującą się jednostką gospodarczą, nad którą nadzór sprawował wojewoda chełmski. W ramach przedsiębiorstwa, którego siedziba mieściła się najpierw przy Lwowskiej 13, właśnie w Chrobrym, a potem przy Chemicznej 5, działały rejony: Chełm, Krasnystaw, Włodawa. Przedmiotem działania przedsiębiorstwa był obrót artykułami żywnościowymi, nieżywnościowymi, prowadzenie działalności usługowej i produkcji. WPHW przetrwało do 1990 roku. Potem Chrobry został kupiony przez warszawski Uniwersal, który w Chełmie prowadził interesy z zakładami obuwia. „Przemalowałem go z żółtego na biały za panowania Uniwersalu to były fajne czasy początek lat dziewięćdziesiątych a później nastał Balcerowicz” – wspomina Dariusz.

Jeszcze za „Uniwersala” pawilon tętnił życiem. Obsługiwało go kilkanaście osób – pracownicy administracji, dział techniczny i stróże. Potem budynek przejęła spółka RT Projekt z Warszawy. Działała tak prężnie, że dostała nawet tytuł Gazeli Biznesu. Nadal wynajmowała powierzchnię przedsiębiorcom. Ale ci powoli zaczęli się zmieniać. Ubywało też załogi. W miejscu dawnego sklepu RTV/AGD pojawiło się Pepco. „Jakieś 30 lat temu za pierwszą wypłatę kupiłam tam młynek do kawy, mam do tej pory, taki czerwony firmy Zelmer” – pisze pani Krysia

Powiew świeżości miały dać Deliktesy Centrum, które zastąpiły siermiężny sklep spożywczy. Ale to rzekomo one przyczyniły się do upadku spółki RT Projekt. „Tutaj ciekawa historia, jak po przejęciu tej części biznesu od Universalu – poprzedni właściciel wpadł w tarapaty” – napisał Tomasz, załączając link do wywiadu z Robertem Duckim, prezesem RT Projekt. Wynika z niego, że spółkę, która była właścicielem Chrobrego, ale zajmowała się wieloma biznesami w kraju, pogrążyły zapisy umowy franczyzowej na prowadzenie delikatesów. Firma miała wiele tych sklepów w różnych częściach Polski. Zamiast obiecywanych zysków, były ogromne straty, a ostatecznie ogłoszenie upadłości firmy. „Szkoda tylko, że przez tarapaty, w które wpadł ten pan ludzie pracujący w spółce musieli ponosić tego konsekwencje” – skomentowała Beata.

Jeszcze kilkanaście lat temu miejsce starała się ożywić pizzeria. Powstała w pomieszczeniach dawnej apteki. Przy lokalu, na wewnętrznym dziedzińcu Chrobrego, powstał ogródek piwny i plac zabaw dla dzieci z huśtawkami i piaskownicą. Ani lokal, ani jego atrakcje długo nie przetrwały.

„Zjadłem tam najgorszą pizzę w dawnym Biesiadowo” – pisze Michał. A Igor dodał: „galeria speluno”. „A ja tam miło wspominam pizzerię, która się tam mieściła chyba z 10 lat temu” – pisze Arek.

Budynek zaczął podupadać. Brakowało inwestycji i bieżących remontów. Wynajmujący uskarżali się na panujące w nim zimno. – Za to właściciel podnosił czynsze. W końcu nie wytrzymywaliśmy i zaczęliśmy uciekać – wspominają działający w budynku przedsiębiorcy.

Od wielu miesięcy budynek jest już pusty. Zakład energetyczny odciął prąd, MPEC zdemontował wymiennikownię ciepła, która była w piwnicy. Z tygodnia na tydzień widać jak postępuje degradacja. Stalowa elewacja rdzewieje, odrywają się jej kawałki. Wewnętrzne balkony zaczynają porastać zielskiem.

Chrobry był częstym miejscem spotkań młodych ludzi. A im mniej firm tam działało, tym więcej dawał możliwości „zabawy”. Do dzisiaj, po nocach, w kątach walają się puste butelki po alkoholu i czuć mocz. Niektórzy wspominają stróżów pilnujących budynku, którzy z wielką gorliwością i przy pomocy twardego kija, przeganiali ich z tego miejsca albo nasyłali policję, gdy sami nie dawali rady.

„Często robiłam tam zakupy, szkoda, że tak zakończył swój żywot” – wspomina Joanna. „Dla mnie zawsze po prostu okropne miejsce… może dadzą coś za to na złomie” – kwituje Kamil. A Beata dodaje – „Czekamy na nowe”.

Bo budynek jest na sprzedaż. – Teren był już przygotowany do sprzedaży przed pandemią. Mamy potencjalnych zainteresowanych, ale nie chcą rozgłosu i nie będziemy mówić o szczegółach. Interesują się nie tyle budynkiem, co działką. To ponad pół hektara w centrum miasta. Do końca tego roku raczej nic się nie wydarzy. Ale zarówno nam jak i miastu zależy na tym, żeby obiekt trafił w nowe ręce a miejsce zostało zagospodarowane – mówił nam przed tygodniem przedstawiciel R. Duckiego. Na razie trwa wyprzedaż tego, co pozostało po sklepach i biurach – krzeseł, foteli, biurek, półek, sklepowych lad… (bf)

4 KOMENTARZE

  1. Pracowałam kiedyś w tych delikatesach i wcale się nie dziwię że upadli. Niektóre „kierowniczki” z przypadku, „regionalna” hahah porażka totalna, a prezes raz na tydzień tutaj był i miał mydlone oczy jak to dobrze nie jest (zwyczajowe sprzątanie wszystkiego na dzień przed przyjazdem prezesa, w zasadzie malowanie trawy na zielono). Z czasem zaczeli zmuszać dobrych pracowników do odejścia a w ich miejsce brali stażystów/ stażystki. Bardzo się cieszę że zmarnowałam tam tylko kilka lat i w porę dostałam wilczy bilet. To miejsce było fatalnie zarządzane i musiało upaść.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here