Chwile grozy w „dwudziestce”

Spore problemy może mieć 38-letni kierowca lubelskiego MPK. Mężczyzna zjechał autobusem na pas zieleni i zahaczył o znak drogowy. Sporo wskazuje na to, że mógł być pod wpływem narkotyków. Na szczęście nikomu nic się nie stało.


Do zdarzenia doszło na al. Warszawskiej w niedzielę 8 września po godzinie 22.30. 38-letni kierowca MPK z autobusu linii 20 jechał w kierunku Dębówki. W pewnym momencie zjechał na pas zieleni i zahaczył o znak drogowy. – W autobusie była tylko jedna pasażerka, która zobaczyła, że coś niepokojącego dzieje się z kierowcą i wezwała pogotowie ratunkowe. Z kierowcą nie było kontaktu. Służby medyczne, które podejrzewały udar lub wylew, przewiozły kierowcę do szpitala – relacjonuje Weronika Opasiak, rzecznik prasowy MPK.

Kierowca był trzeźwy. Wstępne badanie wskazało jednak, że mógł być pod wpływem narkotyków. 38-latek został zawieszony w czynnościach służbowych. Jakie konsekwencje będą mu grozić, jeśli podejrzenia się potwierdzą? – Jeśli potwierdzą one, że kierowca prowadził autobus pod wpływem środków odurzających, możliwe jest dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Konsekwencje służbowe będą jednak wyciągane po otrzymaniu wyników badań krwi – wyjaśnia W. Opasiak, która dodaje, że kierowca pracuje w lubelskim MPK od 12 lat i dotychczas nie było uwag co do jego pracy.

Kierowcy MPK codziennie są poddawani badaniom na zawartość alkoholu, zarówno rano, przed wyruszeniem na trasę, jak i wyrywkowo w trakcie jazdy. A co z badaniem kierowców na obecność narkotyków? – Posiadamy także narkotesty i jeśli mielibyśmy wątpliwość co do zachowania kierowcy, to mamy możliwość sprawdzenia, czy jest pod wpływem środków odurzających. Dodatkowo wszyscy dyspozytorzy odbyli odpowiednie szkolenia w tym zakresie – wyjaśnia W. Opasiak. MPK sukcesywnie wyposaża też w alkotesty autobusy i trolejbusy. – Obecnie takie urządzenia są w 136 pojazdach lubelskiego MPK, a chcemy, by były we wszystkich. Kierowca nie uruchomi silnika, jeśli nie wykona badania trzeźwości – dodaje pani rzecznik.

Jeśli podejrzenia się potwierdzą, kierowca musi liczyć się również z odpowiedzialnością karną. Za prowadzenie pojazdu pod wpływem środka odurzającego grozi kara 2 lat więzienia. Prokurator może postawić kierowcy zarzut „sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym pod wpływem środka odurzającego”, za co grozi nawet 12 lat więzienia. Podobna sytuacja miała miejsce kilka tygodni temu w przypadku znanego dziennikarza Kamila Durczoka, który kompletnie pijany jechał swoim luksusowym BMW. Grzegorz Rekiel