Córka posłanki rządzi w KRUS

Justyna Przysiężniak, córka poseł Teresy Hałas, została nowym kierownikiem KRUS w Krasnymstawie. – Prawo i Sprawiedliwość krytykowało Platformę Obywatelską i PSL za uprawianie prywaty i nepotyzm, a to właśnie PiS tak postępuje, w dodatku perfidnie i brutalnie – komentuje Tomasz Barczuk, szef PO w powiecie krasnostawskim.

Kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w kraju, każdy, kto choć trochę zna się na polityce, spodziewał się, że zaraz dojdzie do zmian dyrektorów, prezesów czy kierowników w państwowych instytucjach. Ze stratą pracy musieli się liczyć zwłaszcza ludzie związani z poprzednią władzą, czyli z Platformą Obywatelską i Polskim Stronnictwem Ludowym. Np. Marcin Zając, radny powiatu krasnostawskiego z ramienia PSL, ostatnio kierownik krasnostawskiego KRUS-u. Kilka tygodni temu Zającowi podziękowano za współpracę. Jego odwołanie ze stanowiska było tylko kwestią czasu.
Z góry wiadomo było, że miejsce Zająca zajmie osoba związana z PiS. Mało kto jednak przypuszczał, że na czele krasnostawskiej Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego stanie Justyna Przysiężniak – córka lokalnej posłanki Teresy Hałas.
Nowa kierownik Placówki Terenowej KRUS w Krasnymstawie zapewnia, że jej mama, nie miała nic wspólnego z jej awansem zawodowym.
– Z KRUS jestem związana od 2003 roku, pracowałam w placówkach w Krasnymstawie i Piaskach, zaczynając od stanowiska referenta i przechodząc kolejne szczeble awansu – mówi Przysiężniak. – Nie jestem osobą z zewnątrz, posiadam długoletnie doświadczenie. Moja mama została posłanką na mocy wyboru głosujących Polaków, ale czy to, że sprawuje mandat, miałoby być przeszkodą w powołaniu mnie na kierownika instytucji, w której pracuję od ponad dziesięciu lat? Rolnikom z terenu, jaki obsługuje KRUS Krasnystaw, pragnę przekazać, iż swoją pracę traktuję jako misję i służbę, i mam nadzieję, że podołam zadaniom, jakie stoją przede mną, a z pewnością dołożę do tego wszelkich starań. Mam kierować instytucją, służąc rolnikom. I tak będzie – dodaje Justyna Przysiężniak.
Jej poprzednik Marcin Zając znajduje się w okresie trzymiesięcznego wypowiedzenia. Po odwołaniu go ze stanowiska, sprawę skierował do sądu pracy. Zając przez pięć lat kierował krasnostawskim KRUS. On sam podkreśla, że kierownikiem został wygrywając otwarty konkurs.
Kilkanaście dni temu rada powiatu krasnostawskiego nie wyraziła zgody na zwolnienie go z pracy. Co ciekawe, dyrektor lubelskiego KRUS odwołał Zająca ze stanowiska, nie czekając na opinię rady powiatu. – Obecny rząd dokonał zmian w ustawie o pracownikach służby cywilnej i dziś kierownikiem oddziału KRUS zostaje się w drodze mianowania. W Krasnymstawie została nim córka pani poseł Hałas z PiS, co pozostawię bez komentarza – mówi radny.
Nieco więcej o nominacji dla córki posłanki miał do powiedzenia Tomasz Barczuk, szef Platformy Obywatelskiej w powiecie krasnostawskim i wicewójt gminy Krasnystaw. – PiS zarzucał rządom PO-PSL prywatę i nepotyzm, a sam je uprawia, w dodatku perfidnie i brutalnie – mówi Barczuk.
Inni lokalni politycy, będący w opozycji do PiS, nie chcieli się na ten temat oficjalnie wypowiadać. Mówią jednak zgodnie, że nie wierzą do końca w to, iż posłanka Hałas nie maczała rąk w awansie swojej córki. – W przypadki dziś mało kto wierzy. Może i pani Przysiężniak nadaje się na to stanowisko, może i ma niezbędną wiedzę, tego nie chcę kwestionować, ale sam fakt, że jest córką posłanki wywodzącej się z obozu, do którego należy władza w kraju, już wzbudza niemałe kontrowersje – twierdzi jeden z krasnostawskich polityków, proszący o anonimowość. (fg)