Cuchnący „gołębnik” zagraża mieszkańcom

Balkon pokrywa gruba warstwa śmierdzących gołębich odchodów, stanowiących siedlisko dla bakterii, wirusów i grzybów

– Proszę was o pomoc, bo już nie wiem, co robić. Zgłaszałem się i do spółdzielni, i do Sanepidu, ale nikt mnie nie słucha. Mam małe dziecko i boję się o jego zdrowie – mówi mieszkaniec bloku przy ulicy Gospodarczej 6, który zatelefonował do „Nowego Tygodnia” z prośbą o interwencję. Sąsiedni balkon pokryty jest grubą warstwą gołębich odchodów, a kleszcze, salmonella i smród są codzienną udręką.


Przed kilku laty zagnieździły się tam gołębie. Dziś stado to liczy już około 60 ptaków. Ich odchody pokryły płytę balkonu, parapety, barierki. Oprócz trudnego do wytrzymania smrodu taka sytuacja niesie wiele innych zagrożeń.

– Gołębie przenoszą wiele groźnych dla zdrowia ludzi chorób oraz pasożytów. Jednym z najgroźniejszych jest tzw. obrzeżek gołębi. To niewielki (do 10 mm) kleszcz, który żeruje na ptactwie. Ten pasożyt jest groźny dla człowieka, a jego ugryzienie jest niebezpieczne, zwłaszcza dla małych dzieci. Zagrożeniem dla człowieka są też pałeczki z rodzaju Salmonella, które mogą znajdować się w odchodach ptaków – mówi lek. wet. Piotr Kicman, starszy inspektor weterynaryjny ds. zdrowia i ochrony zwierząt z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Lublinie.

Jak rozwiązać ptasi problem?

– Lokal należy do Gminy Lublin, jest to mieszkanie komunalne. Od dawna nie ma jego lokatorów i nie ma z nimi kontaktu – przyznaje Agnieszka Rutkowska, administrator budynku przy Gospodarczej z OZB „Tatary”. Jak dodaje, w takim przypadku jest problem z uprzątnięciem ptasich odchodów, bo nie można wejść do lokalu i nie wiadomo, kto odpowiadałby za koszty ich usunięcia.

O puste od kilku lat komunalne mieszkanie zapytaliśmy jego właścicieli, czyli lubelski Zarząd Nieruchomości Komunalnych. – Wskazany lokal faktycznie stanowi własność Gminy Lublin w budynku wspólnoty mieszkaniowej. Wydany został najemcom na mocy umowy najmu zawartej jeszcze w roku 2011 i do chwili obecnej nie został zwrócony do zasobu miasta – informuje Łukasz Bilik, rzecznik prasowy Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. Jak informuje rzecznik ZNK, obowiązek utrzymania lokalu w należytym stanie, również sanitarnym, spoczywa na najemcy. Prawo do wejścia do lokalu podczas nieobecności najemcy przysługuje właścicielowi wyłącznie „w razie awarii wywołującej szkodę lub zagrażającej bezpośrednio powstaniem szkody”.

Wyrok już jest, komornik czeka na klauzulę

– Wobec pojawiających się sygnałów, że lokal pozostaje niezamieszkały, administrator przeprowadził kilka wywiadów środowiskowych (ostatni w listopadzie 2017 r.), które potwierdzały prawdopodobieństwo opuszczenia lokalu przez najemcę. To natomiast było podstawą do skierowania przez ZNK na przełomie lat 2017 i 2018 pozwu o nakazanie opróżnienia lokalu.

Z informacji, jakie posiadamy, w lipcu b.r. sąd wydał wyrok, który oczekuje na nadanie klauzuli wykonalności, a po jego uprawomocnieniu skierowany zostanie do egzekucji komorniczej – informuje Łukasz Bilik. Nie wiadomo jednak, ile jeszcze potrwa czekanie na odzyskanie pustego od kilku lat lokalu. Sąsiedzi, dla których ptasie nieczystości stanowią codzienny problem. mają nadzieję że nastąpi to jak najszybciej. – W sytuacji, kiedy lokal będzie opróżniony, będziemy mogli przystąpić do jego przystosowania do ponownego zasiedlenia, a więc i uporządkowania.

Co do samego okresu od wyroku do egzekucji, to wygląda to różnie, ponieważ sam termin eksmisji wyznacza już komornik. Z reguły trwa to od miesiąca do kilku miesięcy – informuje Łukasz Bilik z Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. Co ciekawe, gołębie w Polsce są ptakami chronionymi, w związku z czym nie można niszczyć ich gniazd i siedlisk, a od osiedlenia się na balkonie można je tylko odstraszać. Jak na razie, bo w maju tego roku do sejmu wpłynął poselski projekt ustawy, której tematem jest ochrona zwierząt w Polsce, a jeden z jej punktów dotyczył zakazu stosowania kolców do odstraszania ptaków miejskich. Jeśli ten projekt wejdzie w życie, utrzymanie czystości budynków użyteczności publicznej będzie mocno utrudnione.

Emilia Kalwińska