Czad i dym postraszyły

W jednym z mieszkań w Małochwieju Dużym (gmina Krasnystaw) uruchomił się czujnik obecności tlenku węgla. W Wierzbicy (gmina Rudnik) doszło z kolei do sporego zadymienia domu.

 

W ubiegłym tygodniu krasnostawscy strażacy dwa razy zostali postawieni do pionu, bo z posiadanych przez nich informacji wynikało, że ktoś mógł zatruć się czadem lub po prostu dymem. Najpierw niepokojące informacje dotarły do nich z Małochwieja Dużego. – W jednym z mieszkań uruchomił się czujnik obecności tlenku węgla, czyli czadu – mówi Adam Niemczyk, rzecznik krasnostawskiej straży pożarnej. Sytuacja była poważna, czad to bowiem tzw. cichy zabójca. Jest bezwonny i osoby go wdychające w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy. Po prostu nagle tracą przytomność i umierają. – Na szczęście alarm okazał się fałszywy, tlenku węgla w tym domu nie było. Cieszy nas jednak to, że coraz więcej osób montuje czujniki mające wykrywać jego obecność. Nawet jeśli np. z powodu słabej baterii uruchamiają się one chociaż nie ma ku temu podstaw. Lepiej dmuchać na zimne – dodaje.
Dzień później strażacy musieli pojechać do Wierzbicy w gminie Rudnik. Tutaj zagrożenie było już jednak jak najbardziej realne. – Z powodu sadzy, jaka zatkała przewód kominowy w jednym z mieszkań doszło do poważnego zadymienia. Na szczęście sytuację szybko udało się opanować i nikomu nic się nie stało – mówi Niemczyk. (kg)