Czas na kontrakty z ratownikami

Na razie tylko nieliczne samorządy zwróciły się do Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Chełmie o zabezpieczenie swoich kąpielisk. W tym roku wzrosną koszty z tym związane, bo na kąpieliskach muszą pojawić się motorówki i więcej ratowników. – Bezpieczeństwo to podstawa – mówią w WOPR.

Samorządy muszą zaopatrzyć kąpieliska, którymi zarządzają w motorówki. Zwykłe łodzie wiosłowe już nie wystarczą. Do obsługi łodzi motorowych potrzebni są też dodatkowi ratownicy. Samorządowcy kręcą nosem, bo oznacza to większe koszty utrzymania kąpielisk. Ale na bezpieczeństwie ludzi oszczędzać nie można. O to też apelują do urzędników działacze Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Chełmie. W WOPR zapewniają, że postarają się zabezpieczyć motorówki wszędzie tam, gdzie to niezbędne. Bo samorządowcy nie muszą od razu kupować motorówek. WOPR może je wydzierżawić. O podpisanie umowy z chełmskim WOPR w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa na kąpieliskach wystąpiła gmina Żmudź, Włodawa, Rejowiec, a także Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Chełmie, zarządzający „Gliniankami”. Andrzej Klaudel, prezes WOPR w Chełmie, apeluje, aby gminy nie zostawiały tych formalności na ostatnią chwilę.

– Jesteśmy w trakcie kontraktowania umów z samorządami – mówi Klaudel. – Jeśli chodzi o motorówki to oczywiście, że najlepiej wydać pieniądze i mieć swoją łódź, ale w razie czego samorządy mogą też liczyć na nas w tej kwestii. Dokonujemy przeglądu naszych łodzi, planujemy zakup dwóch nowych. Chodzi o to, aby do pierwszego lipca one były już gotowe do wynajęcia samorządom. Nie będziemy z nich zdzierać pieniędzy, bo nie jesteśmy nastawieni na zysk, ale przede wszystkim chodzi nam o bezpieczeństwo ludzi. To nie jest nasz wymysł. Na każde czterysta metrów kąpieliska ma być łódź motorowa. Takie są wymagania. Idzie to w dobrym kierunku, dostosowujemy się do standardów europejskich. Na bezpieczeństwie ludzi nie ma co oszczędzać. Klaudel chwali samorządowców z Rejowca, bo – jak mówi – ci przeważnie jako pierwsi dbają o to, aby niewielki – w porównaniu z innymi w powiecie chełmskim – zbiornik „Biały Rów”, miał zapewnioną obsługę ratowników oraz motorówkę.

Klaudel zwraca uwagę, że w praktyce do utonięć dochodzi w miejscach niestrzeżonych albo w godzinach, gdy ratownicy nie pracują. Z jego obserwacji wynika, że najwięcej takich tragedii jest w czerwcu, podczas gdy kąpieliska czynne są od 1 lipca. Roman Kandziora, wójt gminy Kamień, zastanawiał się niedawno czy w związku ze wzrostem kosztów utrzymania kąpielisk, nie skrócić sezonu kąpielowego. – Niektórzy zastanawiają się jak skrócić sezon, a ja myślę, jak go wydłużyć – mówi Klaudel. – W tym roku wakacje rozpoczynają się wcześniej. Według statystyk to w czerwcu jest najwięcej utonięć. Gdy pogoda pozwala, ludzie się kąpią bez względu na to, czy w pobliżu jest ratownik. (mo)