Część nauczycieli przebadana

Ministerstwo zapowiedziało przetestowanie nauczycieli klas I-III szkół podstawowych, a miasto zakończyło już badanie pracowników innych jednostek oświatowych na terenie Chełma. Na wyniki czekamy, ale już wiemy, że są tacy, którzy koronawirusa nie odczuli, ale z papieru wynika, że go mieli.

– Zgodnie z zapowiedzią zawartą w samorządowej strategii przeciwdziałania pandemii COVID-19, w celu zachowania ciągłości pracy wśród pracowników podległych jednostek prowadzone były dobrowolne testy przesiewowe na przeciwciała SARS-CoV 2 – informuje Damian Zieliński z Gabinetu Prezydenta Miasta Chełm.

Chodzi o nauczycieli ze żłobków, przedszkoli czy specjalnych ośrodków opiekuńczo-wychowawczych, które w pandemii cały czas pracowały stacjonarnie, w tradycyjnym kontakcie z dziećmi. Właśnie ta grupa została poddana testom na obecność przeciwciał – w ramach akcji testowania pracowników urzędu miasta i jednostek podległych. Jednak zdaniem nauczycieli (a przynajmniej ich części) to musztarda po obiedzie.

– Wszystko do statystyk, by miasto miało pełen obraz tego, ilu z nas przechorowało. Od razu było powiedziane, że każdy ma się zbadać. Żeby było sprawniej, testy były wykonywane w miejscu pracy – opowiada jeden z przetestowanych w grudniu.

Testy nauczycieli zaczęły się przed świętami i trwały do końca roku. Teraz miasto czeka na sprawozdanie z akcji, które ma przygotować MSP ZOZ. Wówczas oficjalnie dowiemy się, ilu pracowników miejskich jednostek oświatowych zostało przebadanych i u ilu z nich wykryto przeciwciała na koronawirusa. Nieoficjalnie już wiemy, że nie brakowało osób, które z testu dowiedziały się o przebytej chorobie, choć nie odczuwały żadnych jej objawów, normalnie funkcjonowały i chodziły do pracy. (pc)