Czy uda się zasypać podziały?

Zmiana układu rządzącego województwem lubelskim może prowadzić do intensyfikacji kontaktów z Ukrainą – podkreślają wspólnie przedstawiciele administracji Lubelszczyzny i Wołynia.


Znanym animatorem kontaktów polsko-ukraińskich jest nowy wicemarszałek Zbigniew Wojciechowski. Zapewne pod jego wpływem swoje nastawienie zmienił nawet wojewoda Przemysław Czarnek, dotąd mający nie najlepsze relacje z Ukraińcami i przedstawicielami ich mniejszości w Lublinie.

Czy będzie przełom?

Wojewoda i wicemarszałek spotkali się z pełnomocnikiem szefa Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej, Walerijem Kryworogiem, dyrektorem Departamentu Gospodarki i Integracji Europejskiej WOAP, Igorem Czulipem, a także konsulem generalnym Ukrainy w Lublinie, Wasylem Pawlukiem. Tematem rozmów były przede wszystkim intensyfikacja współpracy gospodarczej i turystycznej. Za hamulec jej rozwoju dyskutanci uznali niedostateczną infrastrukturę przejść granicznych – na czele z dorohuskim, które ma zostać rozbudowane do roku 2025.

Politycy nie odnieśli się jednak do problemów technicznych – w tym przede wszystkim niedostatecznej, zbyt wolnej i celowo opresyjnej procedury odpraw zwłaszcza po stronie polskiej, uciążliwej dla podróżnych obu narodowości. Dodatkowe utrudnienia powodowane są przez powtarzające się protesty i blokady organizowane przez zdesperowanych pogarszającymi się warunkami życia Ukraińców.

Zapomnieć o historii?

Tym razem nie poruszano w ogóle nieodmiennie konfliktogennych spraw historycznych i ideowych. Dzięki temu wicemarszałek Wojciechowski mógł nazwać obecne relacje polsko-ukraińskie „przyjacielskimi” i zapewnił, że dzięki zaangażowaniu władz wojewódzkich obu szczebli mogą być one tylko lepsze. Oficjalnie na Lubelszczyźnie przebywa ok. 17. tysięcy Ukraińców. Nieoficjalne szacunki mówią jednak o liczbie co najmniej trzykrotnie wyższej. To głównie pracownicy niewykwalifikowani, zatrudnieni w handlu, usługach i sezonowo w rolnictwie – i studenci.

Większość z nich deklarowała dotąd chęć pozostania w Polsce na stałe, jednak zmiany w przepisach otwierające szerzej rynek niemiecki na pracowników spoza Unii Europejskiej wydają się zmieniać nastawienie także Ukraińców. Według ostatnich badań aż 59 proc. z nich gotowych jest wyjechać dalej na Zachód, wskazując wyższe niż w Polsce zarobki. Pomimo tego rząd Mateusza Morawieckiego nie traci nadziei, że liczba pracowników najemnych z Ukrainy będzie w Polsce rosnąć. TAK