Czyj dzik?

W okolicach Maziarni, na granicy trzech gmin, znaleziono martwego dzika. Dni mijały a kolejni urzędnicy przekonywali, że zwierzę leży na terenie sąsiedniej gminy i nie do nich należy utylizacja. – Wiadomo, że to koszt, ale padlina leży w pobliżu gospodarstw i cuchnie! Brakuje tylko, żeby przerzucali tego dzika. A jak dojdzie do epidemii? – niepokoił się nasz Czytelnik.

– Dzień przed Wigilią w okolicach Maziarni, w zaroślach niedaleko gospodarstwa mojej rodziny, zobaczyłem martwego dzika. Nie był postrzelony – opowiada nasz Czytelnik. – Zadzwoniłem po policję. Mundurowi szybko przyjechali i zawiadomiono inne niezbędne służby. Był ktoś z koła myśliwego, pracownicy gminy i inspekcji weterynarii. Zapakowano padlinę w worek. Sądziłem, że dzik zostanie szybko zabrany, ale minęły święta i nikt jakoś się do tego nie kwapi. Padlina cuchnie tak, że trzeba zatykać nos, gdy wychodzi się na podwórko.
Zgodnie z przepisami za usunięcie i utylizację padliny odpowiada właściciel gruntu, na którym ją znaleziono. Urzędnicy z gminy Żmudź zapewniają, że dokładnie sprawdzili mapy i według nich dzik leżał na terenie gminy Białopole.
– W tej sytuacji to już nie nasze kompetencje – mówił Łukasz Burak, zastępca wójta gminy Żmudź.
Henryk Maruszewski, wójt gminy Białopole, twierdził z kolei, że z analizy przeprowadzonej przez jego pracowników wynikało, iż dzik znajduje się na terenie gminy Wojsławice.
– Padlina leży daleko od naszej granicy – zapewniał wójt Maruszewski.
Nasz Czytelnik nie kryje oburzenia.
– Może przerzucają sobie tego dzika, aby tylko pozbyć się problemu i nie płacić za utylizację. Czas mija, a padlina cuchnie i może jeszcze do epidemii dojdzie! – mówił mężczyzna.
Arnold Sawicki, zastępca Powiatowego Lekarza Weterynarii w Chełmie, zapewnia, że do żadnej epidemii nie dojdzie.
– Bardzo poważnie podchodzimy do tego typu zgłoszeń, nasi pracownicy od razu pojechali na miejsce i pobrali próbki mięsa do badań – mówi Sawicki. – Następnego dnia były wyniki – mięso nie było zakażone wirusem afrykańskiego pomoru świń. Nasi pracownicy dokładnie zdezynfekowali miejsce, w którym znaleziono martwe zwierzę. Utylizacją zajmie się właściciel gruntu, na którym znajduje się dzik. Skontaktujemy się w tej sprawie z przedstawicielami gminy Wojsławice. Zdarzało się już, że martwe zwierzę znajdowano na granicy trzech gmin i należało ustalić, kto ma się zająć utylizacją.
Ostatecznie utylizacja padłego dzika przypadła gminie Wojsławice.
– Dzik był na naszym terenie, pięć metrów od granicy gminy – mówi Henryk Gołębiowski, wójt gminy Wojsławice. – Od razu zleciliśmy utylizację specjalistycznej firmie, która uprzątnęła zwierzę. Kosztowało nas to kilkaset złotych. (mo)