Dar krwi

14 czerwca obchodziliśmy Światowy Dzień Honorowego Krwiodawcy. Ludzi zaangażowanych w tę ideę, pomagających innym poprzez dar swojej krwi, upamiętnia piękna uroczystość. Organizuje ją Polski Czerwony Krzyż (Oddział Okręgowy) oraz jego partner: Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie
Spod siedziby RCKiK przy ul. I Armii WP w ciągu dnia ciągle wyjeżdżają na sygnale karetki transportowe z krwią. Tak było i we wtorek (14 bm.), gdy mimo obfitego deszczu skwer przed tą placówką wypełniali uczestnicy uroczystości. Stoi tu niewielki pomnik, alegoryczna postać kobiety trzymającej na rękach ogromne serce. Symbolizuje humanitarną ideę, którą oddaje napis: „Honorowym Krwiodawcom PCK – społeczeństwo”.
Zebrali się tu organizatorzy uroczystości z okręgowego i powiatowego PCK, z RCKiK, także z Centrum Krwiodawstwa przy I Wojskowym Szpitalu Klinicznym. Były wieńce i kwiaty od reprezentantów wojewody, marszałka i prezydenta Lublina. Licznie przybyli Zasłużeni Honorowi Dawcy Krwi – tytuł przysługujący nadal niewielu z nas.
Święto krwiodawców ustanowiła Federacja Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca oraz Międzynarodowa Federacji Krwiodawców (FIODS).
Skąd jego data? Otóż 14 czerwca (w 1868 r. w Baden) urodził się Karl Landsteiner – Austriak, który otrzymał Nagrodę Nobla za opracowanie systemu grup krwi.
Polski Czerwony Krzyż od 1958 r. realizuje promocję honorowego krwiodawstwa i organizuje profesjonalny odbiór krwi, tak jak w Centrum przy ul. I Armii WP 8 jak i jego oddziałach terenowych.
– Krew może oddać prawie każda osoba zdrowa. Zgłaszający się do nas podlega badaniom lekarskim i laboratoryjnym. Nie musi być na czczo – informuje Elżbieta Budzińska z RCKiK i apeluje o oddawanie krwi – szczególnie wśród młodzieży lubelskich szkół, uczelni i służb mundurowych. Pomaga w tym wielki mobilny gabinet na bazie autobusu mercedes jeżdżący po Lublinie i województwie.

PCK ma się czym chwalić

Kartoteki krwiodawców są tu prowadzone od 1990 r. Tylko w ubiegłym roku pozyskano w regionie prawie 28 tys. litrów krwi – oddało ją 30,5 tys. dawców. Wówczas wydano blisko 1700 legitymacji „Zasłużony Honorowy Dawca Krwi”.
– W bilansie na 28 kwietnia br. mamy zarejestrowanych 31 875 takich osób. Zrzesza ich 38 klubów PCK – szczyci się Andrzej Jurak, prezes Oddziału Rejonowego PCK w Lublinie.
– Bez żadnych własnych korzyści pomagają oni nieznanym sobie ludziom w ratowaniu zdrowia i życia – podkreśla płk Andrzej Ratuszniak, reprezentujący wojskowych.
Krwiodawcy to najlepsza społeczna pomoc dla służby zdrowia. Bez nich nie byłoby możliwe przeprowadzenie wielu operacji i zabiegów. Ratują życie innym, bo krwi nie da się niczym zastąpić. Wszyscy ci darczyńcy są nieustannie potrzebni.
Metody leczenia w takich dziedzinach jak chirurgia urazowa, naczyniowa, kardiochirurgia, postęp w terapii onkologicznej są możliwe dzięki zaopatrzeniu służby zdrowia w krew.
– To ludzie wyjątkowi. Właśnie ich warto ukazywać jako prawdziwe autorytety: humanitarne i moralne, a nie jakichś kilkudniowych celebrytów. Bohaterowie krwiodawstwa są skromni, nie odbierają tu żadnych nagród ani orderów, nawet dyplomów – zauważa Alicja Dunin, promotorka akcji PCK.
Po oddaniu 5 litrów krwi – kobiety, a mężczyźni po 6, otrzymują brązową odznakę honorowego dawcy krwi. Oddając 10 i odpowiednio 12 litrów zasługują na odznakę srebrną, a oddanych 15 i 18 litrów zapewnia im złotą odznakę zasłużonego krwiodawcy. Przywileje z tego płyną niewielkie.

Jak to jest oddać krew?

Na uroczystości uwagę przyciągnęli mężczyźni w galowych strojach górniczych. To kwiat honorowych dawców z Bogdanki (Lubelski Węgiel SA) – tu mają najliczniejszy taki klub w województwie skupiający 125 osób. Większość jego członków oddała już powyżej 50 litrów. Prezes klubu Henryk Kuźmiński z Łęcznej jest tu rekordzistą: w ciągu 26 lat oddał 126 litrów krwi. Aktywiści klubu to Dariusz Ciężkowski, wiceprezes i Marcin Molesztak. Pytani, czym się kierują, czy to rodzaj misji? – mówią: – To jest najlepszy sposób pomagania innym i nasz sposób na życie.
– Nie robimy tego dla idei, pieniędzy ani dla siebie. Wspieramy innych z potrzeby serca – dodaje inny zasłużony krwiodawca, Zygmunt Barszczewski.
– Moi ludzie reagują nawet na telefon w sprawie krwi, np. w przypadku nagłej operacji. I udało się nam uratować niejednego pacjenta – mówi Andrzej Polusiński aktywista PCK, prezes klubu dawców przy MPK Lublin. Ta jednostka zrzesza ponad 30 pracowników. Dzięki akcji telefonicznej kilku z nich może szybko służyć krwią w każdej chwili.
– Oddaję krew, bo to jest takie naturalne. Mam szczęście żyć w zdrowiu i mogę dzielić się jego częścią z tymi, którzy nie są. Krew jest czymś, czego nie wyprodukujemy w zastępstwie, nie ma substytutu i nie można na nią czekać. Potrzebna jest dokładnie w danym momencie i odpowiedniej grupy. Jeśli nie będzie jej w banku krwi, nie można pomóc. Dlatego po prostu trzeba się nią dzielić – mówi wychodząca właśnie z Centrum po oddaniu krwi Urszula Piłat z Fundacji Krajobrazy.
Marek Rybołowicz