Dawne zaniechania odbijają się czkawką

O polityce historycznej, polityce pamięci oraz polityce tożsamości rozmawiano podczas konwencji Polska Obywatelska 2.0, zorganizowanej w ubiegłym tygodniu w Lublinie przez Platformę Obywatelską z udziałem swoich krajowych i regionalnych liderów.
– Trzeba odbudować obraz prawdy historycznej i przeciwdziałać pisaniu historii na zlecenie polityczne. Dziś mamy coraz częściej do czynienia z kompletnie inną narracją historyczną, wręcz propagandową, narracją jednej wizji – mówił podczas spotkania w Lubelskim Centrum Konferencyjnym Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. – Historię trzeba przyjąć z pokorą, często zmierzyć się z jej trudnymi momentami, a nie zakłamywać i wyrzucać niewygodne fakty! – dodał.
– 1 września na obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej odczytano nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej, a nie wyczytano nazwisk dowódców września 1939 r. To właśnie pokazuje, co dzisiaj PiS robi z historią. Historia stała się polem bitwy politycznej – zauważył Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO.

Organizatorzy do debaty zaprosili profesorów: Andrzeja Friszke, byłego członka Rady Instytutu Pamięci Narodowej, Rafała Wnuka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, pracownika Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz Janusza Wronę z Zakładu Historii Społecznej XX Wieku Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Wszyscy zgodnie podkreślili, że obecna sytuacja jest wynikiem zaniechań elit politycznych, które w 1989 roku, po odzyskaniu wolności, zapomniały o historii, nie interesowały się nią, nie była da nich ważna.
– Popełniono jeden podstawowy błąd, błąd zaniechania – mówił podczas spotkania prof. Wnuk – Jak sobie tak pomyślę o całym spektrum partii politycznych, to PSL, które ma niesamowicie mocne karty w tej swojej talii, nie zagrał ani jedną. Historia została sprowadzona do obrazka na ścianie, wieńców składanych podczas jakiś tam rocznic. Zero przeżywania, żadnego wciągania swojego zaplecza w budowanie tożsamości narodowej. Lewica, która miała szczególnie duży problem z tą tradycją, nie potrafiła skorzystać z tradycji PPS-u. Błyskawiczna wymiana sztandarów, przefarbowanie sprawiło, że oni też nie potrafili korzystać z tego bogactwa przeszłości. Unia Wolności, Unia Demokratyczna, Platforma Obywatelska – mam wrażenie, że zapomniały o historii, ona nie była ważna. W efekcie całe to pole zostało zagospodarowane przez to, co dzisiaj nazywamy szerokim obozem prawicy, bo inni się tym nie interesowali. Nastąpiło kilka fatalnych rzeczy. Po pierwsze nie wymyślono symbolicznych filarów budowania polskiej współczesnej tożsamości i nie widzę, by były dalej wymyślane. Druga rzecz straszliwa: oddano całkowicie język, pola semantyczne zostały zaprzepaszczone. Już dziś trudno używać słowa naród, trudno używać słowa patriotyzm.
– Dzisiaj wrócił PRL, kiedy manipulowano tą historią, poddawano ją regułom propagandy. Wydawało się, że te lata minęły. A to wszystko wróciło – grzmiał prof. Friszke, były członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej.

To, co dzieje się dzisiaj, mianem „Déjà vu” określił także prof. Janusz Wrona, znawca PRL. – Mechanizmy, które znam są takie same – przyznał.
Jak rozwiązać obecną sytuację? – Nie można propagandy zwalczać propagandą. Ja bym tu wrócił do lat 80-tych, po prostu powoli sączyć prawdę i tyle – zakończył prof. Rafał Wnuk.KB