Demolka po burzy

Połamane drzewa, zerwane dachy, zalane ulice – to szkody wyrządzone przez nawałnicę, która przeszła w czwartkowe popołudnie nad Chełmem. Strażacy mieli mnóstwo pracy.

Dwudziestominutowy deszcz z gradem wyrządził wiele szkód. Silny wiatr łamał drzewa, powalając je na chodniki i ulice. Gałęzie tarasowały drogi. Najgorzej pod tym względem było przy ul. Hrubieszowskiej i Fabrycznej, ale też al. Armii Krajowej czy J. Piłsudskiego. Przy Hrubieszowskiej drzewo upadło na przystanek autobusowy, rozbijając szybę w drobny mak. Na szczęście nikt nie ucierpiał – strażacy wyłączyli z ruchu jeden pas i uprzątnęli gałęzie. Powalone konary uszkodziły mnóstwo samochodów. Były też zerwane dachy. Metalowe elementy dachu zwiało m.in. z bloku przy ul. Przemysłowej. Szkody odnotowali też właściciele ogródków działkowych.
– Czekaliśmy na deszcz, bo była susza, ale taka nawałnica to tylko same straty – mówi jeden z działkowców. – Zniszczyło tunele ogrodowe, szklarnie, drzewka owocowe.
Było też sporo zalanych dróg. Przy ul. Kolejowej wybiła studzienka i kierowcy z trudem przejeżdżali przez jezdnię. Strażacy wyjeżdżali ponad trzydzieści razy, aby usuwać skutki burzy. W Chełmie interweniowali siedemnaście razy. Pozostałe interwencje dotyczyły gmin powiatu chełmskiego. Groźnie było m.in. w Majdanie Leśniowskim oraz Nowinach, gdzie konary spadły na linie energetyczne. Na szczęście, nikt nie został porażony prądem.  (mo)