Dobra wola czyni cuda

Otrzymujemy wiele sygnałów od Czytelników. Często dotyczą poważnych problemów, których rozwiązanie może być banalnie proste, a podstawą jest dobra wola. Oto jeden z takich sygnałów:

Piszę do Państwa z prośbą o interwencję, być może wasza pomoc otworzy oczy niektórych ludzi w jakich warunkach musimy pracować. Jestem pracownikiem Agencji Celnej na Drogowym Przejściu Granicznym w Dorohusku. W budynku, w którym pracuję mieści się 6 agencji celnych, które obsługują ruch towarowy na pasie przy wjeździe do Polski.

Z uwagi na ten szczególny czas i wszechobecne zagrożenie koronawirusem ze strony kierowców, którzy jeżdżą po całym świecie, chcieliśmy ograniczyć nasz kontakt z nimi do minimum. Do budynku jest tylko jedno wejście, następnie wchodzi się na korytarz i przechodzi do wybranej Agencji. Ponieważ nasze biura są bardzo małe (od 11 do 16 m kw.) często zdarza się, że kierowcy stoją nad naszymi głowami, czekając na przygotowanie dokumentów lub czekają na korytarzu. W każdej z Agencji od strony pasów, na których obsługiwany był ruch osobowy, jest małe okienko, przez które w normalnej sytuacji wymienialiśmy pieniądze i sprzedawaliśmy ubezpieczenia.

Ponieważ ruch osobowy w tej chwili jest minimalny, zwróciliśmy się z prośbą do komendanta Straży Granicznej w Dorohusku i kierownika Lubelskiego Zarządu Obsługi Przejść Granicznych w Dorohusku o otworzenie bramki między ruchem ciężarowym i osobowym i zrobienie zagrodzonego pasa, aby kierowcy samochodów ciężarowych mogli podchodzić do naszych biur od strony okienek bez bezpośredniego wchodzenia do naszego budynku. Jednak okazało się, że niestety nie ma zgody.

A z jakiego powodu? Brak barierek, aby odgrodzić teren przy okienkach, by kierowcy nie rozchodzili się po całym przejściu. Boimy się o swoje bezpieczeństwo i zdrowie. Może w obecnej sytuacji wypadałoby się trochę zastanowić i przemyśleć pewne sprawy, ponieważ jeśli jedna osoba z nas zachoruje, to wszyscy pracownicy będą musieli iść na kwarantannę i nie wiem, kto będzie obsługiwał przewoźników.

Druga sprawa – kierowcy nie mają dostępu do bieżącej wody, aby umyć ręce. Jedyne umywalki są w toaletach, do których wchodzi się przez automat-bramkę. Nie zawsze kierowcy mają ze sobą drobne, większość z nich płaci kartami i nie ma gotówki. W czasie gdy powinniśmy szczególną uwagę przywiązywać do higieny, dochodzi do bzdurnej sytuacji, że niestety nawet nie ma gdzie tego zrobić.

Dane nadawcy do wiadomości redakcji