Dochodzenie w sprawie Czecha umorzone

Za niepowiadomienie inspekcji pracy o zbiorowym wypadku były prezes Chełmskiego Parku Wodnego stanął już przed sądem. Tymczasem dochodzenie prowadzone w sprawie poświadczenia nieprawdy w protokole odbioru obiektu przez komisję, w skład której weszli m.in. Mirosław Czech i Marek Fisz, zostało umorzone. Prokuratura stwierdziła, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przez nich przestępstwa.

Chodzi o sprawę feralnych lamp w pomieszczeniu kręgielni na terenie Chełmskiego Parku Wodnego. Podwykonawca sp. Skanska zainstalował specjalistyczne żarniki bez projektu, na podstawie ustnych ustaleń z realizatorem kręgielni. W efekcie po kilku godzinach sprzątania pomieszczenia przed wielkim otwarciem, w listopadzie 2016 roku, 6 pracownic doznało oparzeń fotoelektrycznych obu oczu.

O sprawie szybko poinformowały władze aquaparku. Jak mówiły nam jeszcze w ub. roku, początkowo były już prezes Zbigniew M. zapewniał je, że porozmawia z prezesem spółki Skanska odnośnie rekompensaty dla nich za doznane krzywdy. Tak się jednak nie stało. Prezes miał płacić im „pod stołem” za wizyty lekarskie u okulisty i miał zbywać w temacie oficjalnego zgłoszenia wypadku w pracy. Ostatecznie byłe już pracownice złożyły zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

Ta, po zasięgnięciu opinii biegłych, na początku tego roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom: trzem inspektorom nadzoru z branży elektrycznej, odpowiedzialnym za odbiór i sprawdzenie poprawności wykonanych robót elektrycznych w pomieszczeniu kręgielni ChPW, którzy nie ujawnili zamontowanych 148 sztuk promienników (odpowiedzą za nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia) oraz Zbigniewowi M. – zarzut popełnienia przestępstwa z ar. 221 par. 1 kodeksu karnego (wbrew obowiązkowi nie zawiadomił Państwowej Inspekcji Pracy o wypadku zbiorowym, a ponadto zaniechał sporządzenia dokumentacji powypadkowej, w tym protokołu powypadkowego).

Sprawa stanęła już na wokandzie. Prokuratura zdecydowała się natomiast wyłączyć do odrębnego postępowania materiały dotyczące wątku ewentualnego poświadczenia nieprawdy przez komisję, która dokonała odbioru końcowego obiektu bez wnoszenia żadnych zastrzeżeń (ponadto podpisy miały zostać złożone jeszcze przed dokonaniem faktycznego odbioru). W komisji zasiadali m.in. Marek Fisz (główny energetyk w ChPW,a prywatnie szwagier byłej prezydent miasta, Agaty Fisz) oraz Mirosław Czech – były już dyrektor spółki.

Żaden z nich nie usłyszał jednak zarzutów – zostali przesłuchani w charakterze świadka, zaś postępowanie toczyło się „w sprawie”, a nie przeciwko nim. Kilka dni temu, po miesiącach trwania dochodzenia, prokuratura zdecydowała się je umorzyć wobec braku danych dostatecznie uzasadniających prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa. Zdaniem śledczych, nie było podstaw, by wytaczać proces karny przeciwko członkom komisji, którzy nie znają się na lampach i specjalistycznych żarnikach, więc nie mogli celowo zataić prawdy, a ich zadanie ograniczało się do ogólnych oględzin i złożenia podpisów. pc