Dom pomocy zamiast poprawczaka

Właściciele zamkniętego już ośrodka dla trudnej młodzieży w Rejowcu do końca wakacji mają opuścić budynek liceum. Trwa ustalanie, za jakie prace i inwestycje prowadzone na publicznym majątku przez prywatną firmę powiat powinien zwrócić pieniądze. Oczywiście są tutaj pewne rozbieżności.

Umowa użyczenia powiatowych budynków w Rejowcu prywatnej firmie Almi-Edu, która prowadziła tam Niepubliczny Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy, od początku budziła spore kontrowersje. Ale dopiero po zmianie władzy w powiecie, kiedy starostą został Piotr Deniszczuk, na jaw wyszły kulisy jej podpisania. Okazało się, że parafować umowy nie chciał nawet prawnik starostwa, bo uznał, że dla powiatu jest niekorzystna. Zrobił to dopiero prawnik wynajęty przez starostwo na zlecenie. Sprawa niekorzystnej umowy wielokrotnie podnoszona była na sesjach rady powiatu. I to m.in. przez nią i lobowanie na rzecz jej podpisania z pracy odwołany został ówczesny dyrektor wydziału promocji Jacek Kosiński, który tuż po zwolnieniu dostał pracę w NMOW.
Gdy poprawczak wymknął się spod kontroli prowadzących i gdy o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ośrodka dowiedziała się cała Polska, minister edukacji nakazała przenieść wychowanków do innych placówek i zakazała Ośrodkowi Rozwoju Edukacji kierować dzieci do Rejowca. Te decyzje w zasadzie zamknęły placówkę. Od połowy minionego roku budynki stoją puste. A Almi-Edu mimo początkowych planów nie zorganizowała wrześniowego naboru do liceum, co było jednym z warunków użyczenia budynków. Po wykreśleniu NMOW z rejestru niepublicznych placówek i w związku z brakiem naboru starosta, za zgodą rady powiatu, wypowiedział umowę użyczenia budynków. Do końca września prywatna firma musi zdać obiekt. O tym, że obejdzie się bez niepotrzebnej wojny, świadczy fakt, że właściciele Almi-Edu zaproponowali gminie Rejowiec sprzedaż wyposażenia sali gimnastycznej, z której korzystał NMOW.
– Rzeczoznawca zrobił jedną wycenę, ale popełnił błąd, podając kwotę za całe wyposażenie a nie jego poszczególne elementy – mówi Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca. – Poprosiliśmy o poprawienie tej wyceny. Ale jesteśmy zainteresowani tylko tym sprzętem, który jest na stałe zainstalowany do podłóg i ścian, jak drabinki, kosze itp. Do września się z tym uporamy.
Uwagi do rozliczenia z właścicielem NMOW ma też powiat. Za prace, które akceptował poprzedni zarząd powiatu, starostwo będzie musiało zwrócić pieniądze. Chodzi m.in. o niektóre remonty czy dostosowanie budynku do przepisów przeciwpożarowych (budowa zewnętrznych schodów), które wyceniono na około 200 tys. zł. Ale za niektóre starosta nie chce płacić. – Np. ogrodzenie posesji, które wykonane zostało bez pytania nas o zgodę, a które przecież finansowane było z pieniędzy pochodzących z subwencji oświatowej, czy część prac remontowych wewnątrz – mówi Piotr Deniszczuk, starosta chełmski. – Kwoty może i nie są duże, ale zależy nam na jak najniższych kosztach rozstania.
Starosta zakłada, że do września nieruchomość zostanie formalnie przejęta. I coraz poważniej zastanawia się nad przeniesieniem tam Domu Pomocy Społecznej z Kaniego. O zwrot budynków, w których mieści się DPS, wystąpili spadkobiercy. – Dla nas taniej i korzystniej jest przenieść podopiecznych do Rejowca, bo budynki w Kaniem są pod ochroną konserwatora zabytków co bardzo komplikuje i podnosi koszty remontów, a te już są tam konieczne – mówi starosta. – Budynek w Rejowcu wymaga jedynie dostosowania do potrzeb podopiecznych DPS. (bf)