Domowy kat odpowiada przed sądem

45-letni Mirosław K. urządził swoim bliskim prawdziwe piekło. Gdyby nie policjanci, zabiłby nożem żonę. Przez niego jego nastoletnia córka kilka razy próbowała odebrać sobie życie.
Teraz mężczyzna odpowiada przed Sądem Okręgowym w Lublinie za usiłowanie zabójstwa. Domowy koszmar w dzielnicy Dziesiąta przerwała interwencja policjantów we wrześniu zeszłego roku. Awanturnik biegał po mieszkaniu z nożem. Dzień wcześniej pobił swoją żonę: kopał ją i okładał pięściami, przyduszał nogą szyję. Kiedy zjawili się mundurowi, to jeszcze bardziej rozjuszyło napastnika. Chciał wbić ostrze swojej ofierze, ale stróże prawa go obezwładnili. Jeden z funkcjonariuszy został zraniony, na szczęście niegroźnie. Furiat, nawet będąc już w kajdankach, miał żałować, że nie zabił żony. Domowe piekło urządzał regularnie od 8 lat. Agresywny stawał się zwłaszcza po alkoholu. Teraz do niczego się nie przyznaje. LL