Dorobek życia uleciał z dymem

(17 kwietnia) Nieczynny hydrant mocno utrudnił strażakom akcję gaszenia pożaru, który wybuchł we wtorek w samo południe w Okunince. Na szczęście nikt nie zginął, ale dorobek całego życia poszedł z dymem, a 6-osobowa rodzina straciła dach nad głową. Na kuriozum zakrawa fakt, że ludzie odpowiedzialni za sprawność hydrantów winę zrzucają na… nieudolność strażaków.

W biały dzień, w północnej części Okuninki wybuchł pożar, który objął najpierw stolarnię, a następnie przyległy do niej dom. Natychmiast powiadomiona straż pożarna przybyła dwoma wozami – z Włodawy i z Orchówka. Okazało się jednak, że wody w wozach szybko zabrakło i trzeba było podłączyć się do hydrantu znajdującego się w pobliżu. Jakie jednak było zdziwienie strażaków i rozpacz rodziny, kiedy okazało się, że hydrant jest niesprawny. – Tego dnia wiał silny wschodni wiatr – mówi świadek – i ogień bardzo szybko przeniósł się z części stolarni do przyległego do niej domu mieszkalnego. Myślę, że strażacy mogliby uratować dom, gdyby w hydrancie była woda. Co prawda po jakiejś pół godzinie przyjechała cysterna z wodą, ale wtedy dom stał już w płomieniach i można było co najwyżej dogaszać zgliszcza – twierdzi nasz rozmówca.
W takiej sytuacji udało się uratować tylko nieco wyposażenia domu, ale nie ma żadnego dobrego łóżka, a sprzęty domowe są zalane wodą, więc prawdopodobnie też sprawne nie są. Pani Anna, właścicielka nieruchomości, jest zdruzgotana. – Straciliśmy wszystko, cały dorobek życia. Nasza 6-osobowa rodzina z małym dzieckiem musi teraz kątem mieszkać u ludzi dobrej woli, którzy nas przygarnęli. Chcemy jednak jak najszybciej wrócić na swoje. Tylko do czego wracać, jak tam, gdzie był nasz dom, jest teraz jedno wielkie pogorzelisko – mówi ze łzami w oczach. Rodzinę przygarnął pod swój dach Jerzy Ambrozik, radny gminy. – Dla mnie to oczywiste, że trzeba sobie w trudnych chwilach pomagać. Mój dom zawsze dla nich będzie do dyspozycji, bo wiem, jaką ta rodzina tragedię osobistą przeżywa – mówi. A pomagają nie tylko państwo Ambrozikowie, użyczając gościny, ale niemal cała Okuninka. Pani Anna prosi za naszym pośrednictwem o wyrażenie wielkich podziękowań dla dziesiątek ludzi dobrej woli, którzy pomagali najpierw ratować dobytek z płonącego domu, a teraz pomagają przy sprzątaniu i zabezpieczaniu pogorzeliska. Pomaga także gmina. Na miejscu był wójt Tadeusz Sawicki, zaś Gminna Spółka Komunalna użyczyła kontenery oraz samochody do wywozu śmieci. Wójt szuka też lokum dla pogorzelców. Domów socjalnych gmina podobno nie ma. Sąsiedzi zwracają się też z apelem o zbiórkę pieniędzy na nowy dom. Tak naprawdę chodzi o koszty dotyczące kupna materiałów, gdyż wszystkie prace mogą wykonać dorośli synowie pani Anny wraz z sąsiadami i rodziną. A pomóc może każdy. Pieniądze prosimy wpłacać na specjalnie utworzone konto: Marek Jaworski Okuninka I/12, 22-200 Włodawa 35150013731013702795030000.

Akcję utrudniał wiatr i niesprawny hydrant

– Zgłoszenie o pożarze otrzymaliśmy ok. godziny 13 – mówi mł. bryg. Waldemar Makarewicz z PSP we Włodawie. – Do zdarzenia zadysponowane zostały trzy zastępy – dwa z JRG Włodawa i OSP Orchówek. Na miejscu okazało się, że pożar jest bardzo duży, więc zapadła decyzja o wysłaniu kolejnych trzech wozów – z JRG Włodawa, OSP Włodawa i OSP Różanka. Nasze działania polegały na podaniu prądów gaśniczych. Akcja była trudna, bo ogień rozprzestrzenił się na ocieplenie poddasza budynku mieszkalnego, więc trzeba było użyć specjalistycznego sprzętu do wykrycia jego źródeł. Akcja była trudna, trwała ok. czterech godzin. Prawdopodobną przyczyną pożaru była niesprawna instalacja grzewcza. Straty sięgają 400 tys. zł – wylicza Makarewicz. Przyznaje też, że akcja była utrudniona przez niedziałający hydrant. – Musieliśmy pobierać wodę z drugiego, oddalonego o jakieś 200 metrów. Nie mogę wprawdzie ocenić, na ile utrudniło to gaszenie, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że niesprawny hydrant sprawia o wiele więcej problemów, niż by nie było go wcale, bo strażacy marnują cenny czas na próby jego uruchomienia – dodaje rzecznik włodawskich strażaków.
Za hydranty odpowiada gmina Włodawa, która jednak w tym przypadku scedowała zarządzanie nimi na Spółkę Wodno-Ściekową J. Białe – Glinki. Według zapewnień sąsiadów, to właśnie od spółki pogorzelcy powinni domagać się odszkodowania w tej sprawie. Co ciekawe, jej dyrektor, Jerzy Łagodziński twierdzi, że urządzenie podczas akcji popsuli… strażacy, którzy nieumiejętnie z niego korzystali. – Zapewniam, że wiemy, jak to robić. Znamy się na swoim fachu i takie zrzucanie winy na nas jest zwyczajnie śmieszne – odcina się Makarewicz. Jeszcze ciekawsze jest stwierdzenie Mariusza Kowalewskiego z Gminnego Zakładu Komunalnego we Włodawie, który w środę sprawdził obydwa hydranty, które według jego zapewnień były w pełni sprawne. (pb)

Kto odpowiada za hydranty?

Zgodnie z ustawą z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym Art. 7. 1. Zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty należy do zadań własnych gminy. W szczególności zadania własne obejmują sprawy: 3) wodociągów i zaopatrzenia w wodę… 14) porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli oraz ochrony przeciwpożarowej… Art. 19.1. Rada gminy, po dokonaniu analizy projektów regulaminów dostarczania wody i odprowadzania ścieków opracowanych przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, uchwala regulamin dostarczania wody i odprowadzania ścieków, zwany dalej „regulaminem”. Regulamin jest aktem prawa miejscowego 2. Regulamin powinien określać prawa i obowiązki przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego oraz odbiorców usług, w tym: 9) warunki dostarczania wody na cele przeciwpożarowe.
Zgodnie z ustawą dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków: Art. 5.1. Przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne ma obowiązek zapewnić zdolność posiadanych urządzeń wodociągowych i urządzeń kanalizacyjnych do realizacji dostaw wody w wymaganej ilości i pod odpowiednim ciśnieniem oraz dostaw wody i odprowadzania ścieków w sposób ciągły i niezawodny, a także zapewnić należytą jakość dostarczanej wody i odprowadzanych ścieków. t. 22. Przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne obciąża gminę na podstawie cen i stawek opłat ustalonych w taryfie za: 2. wodę zużytą do zasilania publicznych fontann i na cele przeciwpożarowe. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 24 lipca 2009 r. w sprawie przeciwpożarowego zaopatrzenia w wodę oraz dróg pożarowych Rozdział 4 Wymagania przeciwpożarowe dla sieci wodociągowych § 10. 4. Hydranty zewnętrzne zainstalowane na sieci wodociągowej przeciwpożarowej powinny być wyposażone w odcięcia umożliwiające odłączania ich od sieci. Odcięcia te muszą pozostawać w położeniu otwartym podczas normalnej eksploatacji sieci. 5. Hydranty zewnętrzne powinny spełniać wymagania Polskich Norm dotyczących tych urządzeń, będących odpowiednikami norm europejskich (EN). 13. Hydranty zewnętrzne powinny być co najmniej raz w roku poddawane przeglądom i konserwacji przez właściciela sieci wodociągowej przeciwpożarowej