Dostał dozór i uciekł

Trzech młodych włamywaczy wpadło w ręce mundurowych, ale jeden… tylko na chwilę. Po zatrzymaniu i postawieniu zarzutów, 17-letni wychowanek domu dziecka uciekł, choć miał być pod dozorem policji.
Cała trójka z gm. Dubienka (w wieku od 17 do 21 lat) miała odpowiedzieć za kradzież z włamaniem. Jak ustalili śledczy, to właśnie oni – w nocy z piątku na sobotę (27-28 stycznia) – napadli na miejscowy sklep, skąd wynieśli kosmetyki, zdrapki i pieniądze. Jednemu włamywaczowi wystarczyło już wrażeń, ale pozostała dwójka jeszcze tej samej nocy włamała się do autobusu. Ukradli kasetkę z pieniędzmi i dokumenty. Według szacunków pokrzywdzonych, młodzi zrabowali pieniądze i przedmioty na łączną kwotę ponad 12 tys. zł.
W poniedziałek (30 stycznia) włamywacze zostali zatrzymani przez policjantów z komisariatu w Dorohusku. We wtorek do prokuratury zostali doprowadzeni dwaj starsi, a w środę (1 lutego) – najmłodszy z włamywaczy. Tyle że natychmiast po opuszczeniu budynku prokuratury, 17-latek ulotnił się. Dyrekcja domu dziecka w Dubience zgłosiła jego zaginięcie. Chłopak (tak jak pozostali dwaj) miał mieć dozór policyjny. Teraz, zamiast sprawdzać, czy zachowuje się poprawnie, mundurowi szukają 17-latka. (pc)